Nie bez przyczyny Suarez jest nazywana żeńską wersją Khabiba Nurmagomedova. Amerykanka uwielbia zamęczać rywalki zapaśniczo i podobnie było w nocy z soboty na niedzielę. Po krótkiej wymianie ciosów doszło do skrócenia dystansu, a po chwili 28-latka znalazła się w swoim królestwie. Przez ponad trzy minuty pewnie kontrolowała rywalkę na ziemi.

Ansaroff nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Co prawda w drugiej rundzie potrafiła kilka razy wstać, ale Suarez szybko ruszała po kolejne obalenie i sytuacja wracała do normy. Pierwsze dwie rundy padły łupem faworytki, ale w trzecim starciu pojawiły się małe kłopoty.

Suarez ani razu nie sprowadziła walki do parteru. To nieco utrudniło jej zadanie. Ansaroff poczuła się nieco pewniej, zaczęła być aktywniejsza na nogach. Jej rywalka oddychała coraz ciężej, kilka razy dała się trafić, aczkolwiek nie były to uderzenia, które mogły powalić na deski twardą Suarez.

Po trzech rundach sędziowie zgodnie wypunktowali 29:28 dla faworytki. Suarez po walce przyznała, że chce otrzymać szansę mistrzowską. Czy to będzie kolejna pretendentka do pasa wagi słomkowej, w której na co dzień oglądamy też występy Joanny Jędrzejczyk oraz Karoliny Kowalkiewicz?

Wynikj walki:

Tatiana Suarez (8-0, 2 KO, 3 SUB) pokonała jednogłośnie na punkty (3x 29:28) Ninę Ansaroff (10-6, 4 KO, 2 SUB)