Igor Marczak: Reprezentacja w końcu zagrała bardzo dobry mecz. Jaka była atmosfera w szatni po zakończonym spotkaniu?

 

Bartosz Bereszyński: Na pewno jesteśmy bardzo szczęśliwi. Mówiliśmy, że jeśli znowu udałoby nam się zdobyć sześć punktów, to znaleźlibyśmy się blisko awansu na EURO 2020. Po meczu z Macedonią Północną spadła na nas fala krytyki ze względu na grę, ale wiedzieliśmy, że w eliminacjach najważniejsze są zwycięstwa. Zwłaszcza na takich stadionach! Z Izraelem chcieliśmy wygrać, zagrać dobry mecz i dać radość kibicom. Myślę, że się udało, a narzekających chyba nie będzie.

 

Ten mecz pokazał, że chyba w waszych głowach pojawiło się zdenerwowanie.

 

Wiedzieliśmy, że wykonaliśmy dobrą robotę w Macedonii, choć gra nie była taka, jak zakładaliśmy. Najważniejsze były trzy punkty, bo już niedługo nikt nie będzie pamiętał, jak wyglądało to spotkanie. Po czterech meczach mamy cztery zwycięstwa i zero bramek straconych! Nie pamiętam, kiedy reprezentacja Polski nie traciła bramek.

 

Powoli zaczyna się Pan przyzwyczajać na lewej stronie obrony?

 

Brakuje mi ogrania. Tylko w reprezentacji gram na lewej stronie. Takie są decyzje trenera i staram się robić najlepiej to, co umiem. Chyba spełniam te założenia, ale moją nominalną pozycją jest prawa obrona.

 

WYNIKI I TABELA ELIMINACJI EURO 2020