Justyna Kostyra: Po meczu z Macedonią Północną napisał Pan na Twitterze, że "spokojnie, styl jeszcze przyjdzie". W spotkaniu z Izraelem chyba był, prawda?

 

Zbigniew Boniek: Trudno powiedzieć. Kiedy patrzę na większość reprezentacji, to trudno powiedzieć o jakimś stylu, jak drużyna gra raz na trzy miesiące. Styl polega na powtarzalności, ćwiczeniach, przygotowaniach wielu koncepcji. Natomiast w reprezentacji gra się ambicją, sercem, dla kibiców i kraju. Wyglądało to trzy razy lepiej niż w Macedonii. W sporcie trzeba wygrywać, a my to robimy. Zdajemy sobie sprawę, że jest dużo do zrobienia, ale lepiej pracuje się, kiedy są wyniki. Spokojnie, nic się nie stało, ale jestem szczęśliwy. 57 tysięcy ludzi przyszło na stadion, mamy dobry wynik.

 

Kluczem do sukcesu była gra dwoma napastnikami?

 

Nie. Myślę, że dobrze funkcjonowała druga linia, obrona jak zwykle na swoim poziomie. Było dużo ruchu, wymiany piłki, ataku pozycyjnego. W odpowiednich momentach strzelaliśmy gole, wszystkie były ładne i wypracowane. Można się cieszyć, ale spokojnie, nic się nie stało.

 

Mistrzostwa Europy są blisko, ale nie można się zdekoncentrować.

 

Powiedziałem, że pojedziemy na mistrzostwa Europy, bo wierzę w tę drużynę. Myślałem, że będzie ciężej na początku, ale potrafiliśmy zdobyć 12 punktów w 4. meczach.

 

WYNIKI I TABELA ELIMINACJI EURO 2020