Marcin Feddek: Łukasz jak smakuje jubileuszowy, pięćdziesiąty występ w kadrze, na dodatek "na zero"?

 

Łukasz Fabiański: Super. To dla mnie wielki powód do dumy, rozegrać piećdziesiąte spotkanie w barwach reprezentacji. I chyba nie ma co więcej dodawać. 

 

Dwa Twoje mecze na zero, w sumie cztery mecze w eliminacjach na zero, ale porozmawiajmy o spotkaniach, w których grałeś. Jak widziałeś starcie z Macedonią, a jak mecz z Izraelem? Bo to nie tylko były dwa różne spotkania, to były dwie różne drużyny. Zgadzasz się z tą opinią?

 

Mecz w Macedonii nie wyglądał, tak jak byśmy chcieli pod względem gry do przodu. Na Narodowym wyglądało to zupełnie inaczej. Stworzyliśmy sobie mnóstwo sytuacji dzięki rozegraniu piłki, nad czym naprawdę dużo pracujemy. Nie wiem też, czy ta taka mała zmiana taktyczna z drugiej połowy meczu z Macedonią, gdy "Zielek" poszedł na prawą stronę, a "Lewy" z Krzyśkiem (Piątkiem - przyp. red) zagrali z przodu, w meczu z Izraelem funkcjonowała już od początku bardzo dobrze. "Zielek" robił dużą różnicę po tej prawej stronie. "Piona" z "Lewym" bardzo dobrze się rozumieją. Znaleźli super wspólny język i widocznie to się zazębia. 

 

Czy to jest przełomowy moment tej kadry, podobnie jak przypadku zespołu Adama Nawałki mecz z Niemcami, przy całej różnicy wagi spotkania i klasy rywala? Czy teraz będzie już tylko lepiej?

 

Mam nadzieję, że ten mecz przekona nas, że kierunek taktyczny, jaki obraliśmy, jest słuszny. Natomiast nie można zapominać o pracy. Mamy korzystną sytuację w tabeli. Było dużo zastrzeżeń do naszej gry, nie wiem, czy to teraz się zmieni. My jednak mieliśmy świadomość, że jakość jest, tylko musimy ją przełożyć na boisko. W meczu z Izraelem, mam nadzieję, zrobiliśmy dobry krok w kierunku rozwoju tej grupy, tego jak chcemy grać. Ale na pewno to jeszcze nie koniec, że już tak to będzie wyglądało. Musimy mieć świadomość tego, że wciąż musimy pracować. 

 

Cała rozmowa z Łukaszem Fabiańskim w załączonym materiale wideo.