Igor Marczak: Chyba udało się Wam zamknąć usta krytykom, którzy narzekali po meczu z Macedonią Północną...

 

Grzegorz Krychowiak: Przede wszystkim dzisiejszy mecz sprawił nam ogromną radość, zarówno dzięki grze w defensywie, jak i ofensywie. Spotkanie w Skopje było bardzo frustrujące dla naszych napastników, ponieważ nie mogliśmy wypracować sobie wielu dogodnych okazji do strzelenia gola. W poniedziałek oddaliśmy wiele strzałów, zdobyliśmy cztery bramki, a przy tym nie straciliśmy gola. Bardzo chcieliśmy utrzymać koncentrację na najwyższym poziomie do ostatniego gwizdka i cieszy, że nam się to udało.

 

Czy czuć dużą różnicę między ustawieniem 1-4-4-2 a tym, które widzieliśmy w Macedonii?

 

Uważam, że naszym problemem nie było ustawienie, tylko raczej sposób poruszania się po boisku i nieodpowiedniego "timingu". Błędy, jakie popełnialiśmy, przeanalizowaliśmy, wyciągnęliśmy z nich wnioski i to było widać. Nawet jeśli gralibyśmy z Izraelem w innym ustawieniu, to i tak prezentowalibyśmy się pewnie lepiej niż w Skopje.

 

W pierwszej połowie nieco zamieszania na naszej połowie zrobił młody Manor Solomon. Ciężko się grało przeciw 19-latkowi?

 

Izrael ogólnie nie należy do łatwych rywali. Oczekiwaliśmy ciężkiego meczu. W każdym spotkaniu rywale stwarzają sobie okazje strzeleckie, więc to normalne, że zagrozili naszej bramce raz czy dwa.

 

Teraz czas na wakacje?

 

Dokładnie tak.

 

WYNIKI I TABELE ELIMINACJI EURO 2020