Lista przywilejów Neymara była długa. Brazylijczyka jako jedynego nie obowiązywał nakaz noszenia toreb czy walizek w klubowych barwach. Ponadto, sam mógł decydować o wyborze sponsora czy też współpracować z dwoma fizjoterapeutami, którzy zajmowali się tylko nim. Dodatkowo zapewnił sobie prawo do strzelania rzutów karnych, a koledzy musieli uważać, by nie potraktować go zbyt mocno na treningu.

 

Stworzenie czegoś w rodzaju kultu miało pomóc klubowi w szybkim rozwoju. Celem właścicieli był triumf w Lidze Mistrzów, lecz nawet specjalne traktowanie Neymara czy też inne wielkie transfery nie sprawiły, że PSG choćby zbliżyło się do wielkiego finału. Brazylijczyk nie udźwignął roli lidera. Często brakowało go też w najważniejszych spotkaniach.

 

Wobec tego palmę pierwszeństwa musiał przejąć Kylian Mbappe. 20-latek stał się najważniejszym ogniwem PSG, a jego usługami zainteresowany jest choćby Real Madryt. Francuski klub postawił jednak sprawę jasno: Mbappe zostanie w Paryżu.

 

Czy tak się stanie? Mbappe nie ma najlepszych relacji z Neymarem, a ostatnie doniesienia mogą je znacznie pogorszyć. Młody gwiazdor chce bowiem odgrywać jeszcze ważniejszą rolą. Piłkarz miał bowiem zakomunikować działaczom PSG, że chce być pierwszym wyborem wśród napastników, wykonywać rzuty karne i być postrzegany jako najważniejszy w klubie. To z pewnością nie spodoba się jego koledze...

 

Mbappe chciałby, by trener Thomas Tuchel wprowadził system 4-4-2, w którym napastnik czuł się najlepiej za czasów gry w AS Monaco.