Po konkursie powiedzieli:
 
Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL, zwycięzca z wynikiem 5,81): "Starty w Bydgoszczy dotychczas nie do końca mi wychodziły. Byłem nerwowy przed dzisiejszym konkursem i nie wiedziałem, co to będzie. Wszystko jednak idzie w dobrym kierunku. Fajnie, że zrealizowana została taka inicjatywa na mojej Wyspie Młyńskiej, bo tutaj spędziłem sporo czasu w dzieciństwie. Mam nadzieję, że ten mityng na stałe tutaj zagości i będziemy uciekać ze stadionu, bo to świetna zabawa. Dla nas takie zawody są świętem tyczki, bo wszystkie oczy są skupione na nas przez cały konkurs. Dla nas to dodatkowa motywacja, żeby skakać wysoko. Dla mnie bardzo znaczące jest to, że spróbowałem skoczyć 6,01. Teraz już wiem, gdzie to jest. Samo brzmienie takiej wysokości powoduje, że nogi miękną. Próbowałem dzisiaj na twardszej tyczce, ale stres mnie zjadł. Powiem psychologowi, co się wydarzyło i na pewno wyciągniemy wnioski. Pierwsza próba, w której było blisko, to było takie macanie - kontrolny skok. Drugi, aż sam jestem w szoku, był bardzo dobry. W trzeciej próbie już zabrakło jaj".
 
Piotr Lisek (OSOT Szczecin, trzecie miejsce, 5,71): "Bardzo dobrze mi się dzisiaj skakało w Bydgoszczy. Cieszę się, że publiczność mnie tak ciepło przywitała. Nie spodziewałem się tego aż w tak mocnym stopniu. Jestem w dość ciężkim treningu przez to, że mistrzostwa świata są bardzo późno. Cieszę się więc z wyników, które obecnie osiągam. Jestem bardzo za Pawłem. Jasne, że chcę z nim wygrywać, bo takie jest serce sportowca. Bardzo się ucieszyłem, że zdecydował się atakować 6,01".