- Uzyskał najlepszą możliwą opiekę, aby jak najszybciej powrócić do zdrowia. Kluczowy jest teraz czas. Zdarzają się upadki i złe upadku. Ten należał do tych złych - powiedział BBC szef grupy INEOS Dave Brailsford.

 

34-letni kolarz, który 6 lipca miał rozpocząć zmagania o piąty w karierze triumf w Tour de France, doznał złamania prawej kości udowej, łokcia, żeber i biodra. Po uderzeniu w ścianę domu na krótki czas stracił przytomność. Na miejscu pomoc udzielili mu lekarze i strażacy. Szybko został zabrany do szpitala w Roanne, a następnie drogą lotniczy przetransportowany do kliniki w St. Etienne. Wciąż przebywa na oddziale intensywnej terapii.

 

 - Po sprawdzeniu naszych danych okazało się, że uderzenie nastąpiło przy prędkości 54 km/h - dodał Brailsford.

 

Froome na jednym ze zjazdów - podczas treningu przed 26-kilometrową jazdą indywidualną na czas - próbował jedną ręką wyczyścić nos. W tym czasie podmuch wiatru poderwał przednie koło. Kolarz stracił panowanie nad rowerem i uderzył w ścianę domu.

 

Criterium du Dauphine to popularny sprawdzian dla kolarzy planujących ściganie w Tour de France. Froome wygrał je trzykrotnie - w 2013, 2015 i 2016 roku. W tych samych latach najlepszy był w TdF, w którym triumfował także w 2017 roku. Ma w dorobku także po jednym zwycięstwie w Giro d'Italia i Vuelta a'Espana.

 

Dyrektor generalny rozpoczynającej się w Brukseli 6 lipca "Wielkiej Pętli" Christian Prudhomme przekazał Froome'owi życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia i przyznał, że "wyścig z nim i bez niego to dwie różne imprezy". - Był główną postacią Touru od 2013 roku - podkreślił.