Hala w Toruniu szczelnie wypełni się kibicami obu zespołów. Już wcześniejsze mecze pokazały, że kibice nie oszczędzają się w derbowych pojedynkach i trudno w ogromnym hałasie usłyszeć własne myśli. Pojedynek na przyśpiewki i doping będzie trwał od pierwszej do ostatniej minuty, bo fanów z Włocławka będzie ok. 1500-2000.

 

- Od pierwszego spotkania trybuny wypełniały się w komplecie bądź 90 procentach. Każdy mecz był wielkim widowiskiem dla fanów i dużym przeżyciem dla zawodników oraz całej koszykarskiej Polski. Dla kibica idealnym zwieńczeniem tegorocznym finałów będzie właśnie ten siódmy mecz. Loteria, dyspozycja dnia - ci, którzy zrobią mniej błędów zostaną mistrzami Polski. Tak to widzę" - podkreślił Śnieg.

 

Dotychczasowy przebieg finałów pokazuje, że rywalizują ze sobą dwie niezwykle wyrównane ekipy, a każdy mecz może mieć zupełnie inny przebieg. Oba teamy wygrały po dwa mecze u siebie i jeden na wyjeździe. W meczach numer 5 i 6 - gospodarze się jednak już nie mylili i to może być jedna z przewag Polskiego Cukru w piątkowy wieczór.

 

- Bardzo ważna będzie skuteczność. Wczoraj we Włocławku nie trafiliśmy wielu otwartych rzutów. Oglądaliśmy już wideo i to się potwierdziło. Do tego dochodzą walka na zbiórce i ograniczenie strat. To są trzy kluczowe rzeczy. Dołożyłbym jeszcze taki detal jak obrona w sytuacjach jeden na jednego i pomoc kolegów w takich momentach - przewiduje Śnieg.

 

Rozgrywający ma za sobą bez wątpienia jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy sezon w karierze. Jest bardzo ważnym graczem w talii Dejana Mihevca.

 

- W mojej gablocie brakuje tylko mistrzostwa Polski. Mam dwa brązowe medale, dwa razy wygrywałem Superpuchar. Grając w Toruniu sięgnąłem po Puchar Polski i wicemistrzostwo. Brakuje mi tylko upragnionego złota. Czujemy, że jest ono na wyciągnięcie ręki. Zrobimy wszystko, żeby po meczu w hali w Toruniu była wielka radość wśród zawodników, całego sztabu i naszych wspaniałych fanów - dodał gracz Polskiego Cukru.

 

Prezes klubu z Torunia Maciej Wiśniewski przyznał w rozmowie z PAP, że obserwując finały okiem kibica można dostać palpitacji serca.

 

- Jako kibic chciałbym, żeby się to już dawno zakończyło. Z punktu widzenia klubu to jednak oczywiście super przedstawienie. Nie widziałem czegoś takiego w Polsce, żeby tylu kibiców tak dobrze się bawiło. Dzisiaj mieliśmy sprzedaż biletów i był prawdziwy szał. Wejściówki rozeszły się w trzy godziny. Całe tabuny ludzi wędrują z jednego do drugiego miasta żeby zdobyć bilety. To niesamowite - ocenił Wiśniewski.

 

Jego zdaniem derbowy charakter finału "podkręca atmosferę".

 

- Nasza hala wybuchnie jutro radością. Zobaczymy tylko - czyją. Nasi rywale są bardzo silni, ale oczywiście ja stawiam na Twarde Pierniki i nasz triumf - dodał prezes klubu z Torunia.

 

Transmisja decydującego meczu finału Energa Basket Ligi w piątek od 19:30 w Polsacie Sport.

 

WYNIKI I TERMINARZ EBL