Koreańczycy po raz pierwszy w historii mogą sięgnąć po trofeum młodzieżowego mundialu. Jak przyznał w piątek na przedmeczowej konferencji prasowej kapitan Koreańczyków, droga do finału w Łodzi była bardzo trudna, ale na tym nie kończą się marzenia jego zespołu.

 

- Przed turniejem w Polsce mówiłem, że chcę dojść do finału, a teraz muszę dodać, że chcę w nim zwyciężyć. Taki jest cel nas wszystkich. Został już jeden mecz i chcemy pokazać w nim wszystko, co mamy najlepsze, tak, jak robiliśmy to do tej pory. Jutro będziemy walczyć o swoje dobre wspomnienia z tych mistrzostw – zapowiedział 19-letni bramkarz.

 

Dodał, że nie czuje presji związanej z grą w finale i traktuje go, jak kolejny mecz w turnieju. Takie podejście wpoił swoim podopiecznym trener Chung Jungyong.

 

- Nasze wspomnienia z Polski już teraz są bardzo dobre, bo dobrze się tu czujemy. Ale chcemy by były one niezapomniane. Powtarzam swoim piłkarzom, żeby robili to samo, co do tej pory. Nie wbijali sobie do głowy, że to finał. Oczywiście liczę na nasz kolejny świetny występ, ale przede wszystkim chcę, żeby to była dobra zabawa. Życzę sobie, aby ten finał był emocjonującym widowiskiem, a nie nudnym przedstawieniem – mówił 49-letni szkoleniowiec.

 

Przyznał, że drużyna Ukrainy zrobiła na nim duże wrażenie pod wieloma względami. Przypomniał, że z tym rywalem Koreańczycy przegrali w marcu 0:1 w meczu towarzyskim. Trener azjatyckiego zespołu zdradził też, że ma w głowie kilka planów taktycznych na sobotnią konfrontację z tym rywalem. Nadmienił, że chciałby wykorzystać w nich szybkość swoich graczy.

 

Jungyong zaznaczył, że jego piłkarze na tym turnieju radzili sobie już z bardzo trudnymi przeciwnikami. Koreańczycy trafili bowiem do mocnej grupy, gdzie na początek przegrali 0:1 z Portugalią, a następnie wygrali z RPA 1:0 i Argentyną 2:1. W fazie pucharowej wyeliminowali zaś kolejno reprezentacje Japonii (1:0), Senegalu (3:3 i 3:2 w karnych) oraz Ekwadoru (1:0).

 

Koreańczycy to wicemistrzowie Azji. W finale o puchar tego kontynentu ulegli Arabii Saudyjskiej 1:2. "Moi zawodnicy w ubiegłym roku byli bardzo blisko sukcesu. Powiedziałem im wtedy, że jeżeli będą tak wysoko w mistrzostwach świata do lat 20, nie będę mógł im już za wiele pomóc, bo będą na samym szczycie. Nie muszę mówić, jak bardzo ich teraz wspieram, żeby nie przeżywali tego, co po spotkaniu z Arabią Saudyjską" – podkreślił opiekun Korei Płd.

 

Piłkarskie mistrzostwa świata do lat 20 trwają w Polsce od 23 maja. Ich arenami były stadiony w Łodzi, Gdyni, Lublinie, Bydgoszczy, Tychach oraz Bielsku-Białej.

 

Mecz o złoto zostanie rozegrane w sobotę na stadionie Widzewa o godz. 18.