Bożydar Iwanow: Myślałeś o pracy pierwszego trenera w Polsce, a trafiłeś w roli drugiego do Grecji. Jak do tego doszło?

 

Goncalo Feio: Celem każdego szkoleniowca jest samodzielna praca i na pewno spełnię wkrótce to marzenie. Jestem młodym człowiekiem i na tym etapie chcę przede wszystkim się rozwijać. Mimo to, że miałem propozycje z Polski i to na stanowisko „jedynki” z punktu widzenia mojego rozwoju lepsza wydawała się oferta z Xanthi. Wierzę, że w chwili obecnej możliwość poznania innej ligi i kolejnego kraju będzie bardzo wzbogacająca. Nie ukrywam też, że wierzę, iż pójście do ekstraklasy greckiej pomoże mi dostać się i skończyć kurs UEFA PRO Portugalii.


W jaki sposób?


Liczba miejsc jest ograniczona, wynosi między 25 a 30. Lepsze CV ma po prostu większą szansę na dostanie się na kurs. Praca w drugiej albo trzeciej lidze w Polsce albo asystentura w Ekstraklasie dałyby mniej z tego punktu widzenia niż praca jako „dwójka” w Ekstraklasie Grecji. I to też zaważyło na mojej decyzji. Ale wyjeżdżam z myślą, żeby do Polski wrócić. To kraj, który dał mi przecież bardzo dużo. Zawodowo i osobiście.


Jak pojawił się „kierunek grecki”?


Oczywiście przez Kiko Ramireza. Jak pamiętasz, poznaliśmy się w Wiśle Kraków. Potem prowadził on Sabadell i w styczniu namawiał mnie na współpracę. Wtedy jeszcze odmówiłem. Teraz znowu się ze mną skontaktował. Spytał, czy jeśli pojawi się jakiś ciekawy projekt polecę z nim. Mógł zabrać ze sobą do sztabu tylko jedną „swoją” osobę, człowieka, któremu będzie ufał. Spędziliśmy tam tydzień i po rozmowach na miejscu, z dyrektorem sportowym i wszystkimi ludźmi w klubie podjęliśmy decyzję, że warto. Przeszliśmy cały proces poznania zespołu, warunków pracy i perspektyw, jakie są w Xanthi.


Grecja nie ma najlepszej renomy w kontekście spraw organizacyjno-finansowych. Pamiętamy jak jakiś czas temu zakończyła się tam praca Michała Probierza. I to w Arise Saloniki, a zatem większym klubie. Nie mieliście obaw?


Byłem już wcześniej w Grecji na rozmowach w innym zespole, i … po jednym dniu wiedziałem, że nie chcę tam pracować. Jednak tym razem spotkało mnie coś zupełnie innego. Xanthi jest klubem z pokorą, nie udaje być większym niż jest, ale jest klubem poważnym.


Zdają sobie sprawę, że nie mogą płacić dużych sum, ale to co jest zapisane w kontraktach jest wypłacane.


Od wielu lat dla piłkarzy i trenerów Xanthi funkcjonuje jako etap rozwoju i platforma do przejścia do innego klubu. Obecny trener mistrza kraju PAOK-u Razvan Lucescu przeszedł do Salonik bezpośrednio z Xanthi, poprzedni trener z AEK Ateny, wcześniejszego mistrza - z bezpośredni z Xanthi. Mieliśmy też okazję poznać naszego poprzednika. Klub zorganizował kolację, podczas której się z nim spotkaliśmy i przekazał nam wszystkie ważne informację. Mimo, że się rozstali wypowiadał się o ludziach i organizacji w samych superlatywach. Bardzo dobre wrażenie zrobił też na nas dyrektor sportowy Giannis Papadimitrou.


Jakich piłkarzy macie w kadrze?


Najpierw powiem o zawodniku, który jest przykładem filozofii Xanthi, W tym okienku opuszcza nas Żivko Żivkovic, Serb, który w PAOK-u będzie podstawowym bramkarzem z szansami na występy w Lidze Mistrzów. Jesteśmy na etapie budowy kadry, będzie w niej sporo zmian, tym bardziej, że ostatni sezon, jak na realia i historię Xanthi był nieudany. Zajęło 12-ste miejsce, nieudane, dalekie od planów i możliwości. W zespole było kilku piłkarzy, których pamiętamy z polskiej ligi. Erik Jendrisek, z przeszłością w Cracovii, ale on odchodzi. Aleksandar Kovacević z Lechii Gdańsk, który zostanie. Mamy dwóch zawodników powołanych aktualnie na Puchar Narodów Afryki. To Khassa Camara z Maueratanii i Gwinejczyk Mikael Dyrestam. Są piłkarze, którzy znajdują bądź znajdowali się w kręgu zainteresowań reprezentacji Grecji. Jest też Jean Barrientos, Urugwajczyk, który był w Wiśle Kraków. Czy były skrzydłowy Steauy Bukareszt z przeszłością w Champions League. Ważną postacią jest Dimosthenis Baxevanidis, kapitan drużyny. Szukamy jeszcze wzmocnień, pracujemy nad skompletowaniem składu.


Jaki jest cel na nowy sezon? Oprócz sportowego?


Chcielibyśmy pozyskać piłkarzy o potencjale, ale jeszcze nie do końca potwierdzonym, aby ich rozwinąć i sprzedać. Kiko już w Wiśle pokazał, że potrafi to robić. Carlitos wylądował w Legii, Fran Velez i Cuesta w Arisie, Velez jest blisko Olympiakosu Pireus, LLonh w Willem II grał finale Pucharu Holandii z Ajaksem, Imaz trafił do Jagiellonii.


To znaczy, że będziecie szukać też w Ekstraklasie?


Na razie mogę powiedzieć tylko, że rozmawialiśmy z dwójką takich graczy, których byśmy bardzo chcieli. I z jednym nie-Polakiem, ale wygląda na to, że będzie to bardzo trudne do zrealizowania (śmiech).


W Polsce nie zarabia się zatem najgorzej.


(śmiech). To także być może mieć znaczenie…