Biało-Czerwoni w uznawanej za silną grupie A zagrają kolejno: z Belgią (16 czerwca, Reggio Emilia), Włochami (19 czerwca, Bolonia) oraz Hiszpanią (22 czerwca, Bolonia).

 

Z tego grona najmniej znanych zawodników wysłała na turniej Belgia. Gwiazdą powinien być znany z udanych występów w Bundeslidze napastnik Dodi Lukebakio z Fortuny Duesseldorf. Pozostali piłkarze w większości występują w krajowej lidze, a ich nazwiska na razie niewiele mówią kibicom.

 

Niedzielne spotkanie z Belgami (godz. 18.30) rozpocznie tegoroczne mistrzostwa. Michniewicz na temat tego zespołu wypowiada się ostrożnie i powściągliwie.

 

- Absolutnie nie będę mówił o słabościach. Belgowie stanowią świetną drużynę, mają bardzo dobrego trenera i zawodników. Tak jak pozostałe zespoły na tym turnieju. Tutaj nikt nie znalazł się przypadkowo, bo przyjechali najlepsi. Zagramy z mocnym rywalem, który ma dużo atutów, ale my je też mamy. Skupiamy się przede wszystkim na sobie. Wiemy, co musimy zrobić, żeby niwelować atuty belgijskich zawodników. Nie będziemy jednak wdawać się w szczegóły. Szanujemy naszego przeciwnika, podejdziemy do starcia z respektem - przyznał trener Polaków, cytowany na stronie PZPN "Łączy nas piłka".

 

W jego kadrze jedną z gwiazd jest wracający po kontuzji strzelec 11 goli w kwalifikacjach Dawid Kownacki, który wiosną grał w Fortunie Duesseldorf po wypożyczeniu z Sampdorii Genua.

 

Jaka jest obecnie sytuacja kadrowa w polskiej ekipie?

 

- Mamy delikatne problemy, ale nie chcę mówić, u kogo się pojawiły. Jeden zawodnik nie weźmie udziału w treningu, ale mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku następnego dnia. Pozostali wszyscy są do mojej dyspozycji. Przed zgrupowaniem największą niewiadomą był Dawid Kownacki, który doznał urazu na pierwszej kadrze, ale udało mu się wyzdrowieć i możemy na niego liczyć, co mnie bardzo cieszy. Dla niego to już trzeci turniej. Wcześniej był na mistrzostwach Europy U-21 przed dwoma laty i później zagrał na mundialu w Rosji. Ma bardzo pozytywny wpływ na drużynę - zaznaczył Michniewicz.

 

Impreza zostanie rozegrana w sześciu miastach - pięciu włoskich oraz w San Marino (Serravalle). Do półfinału awansują zwycięzcy trzech grup i drużyna z drugiego miejsca z najlepszym bilansem.

 

Finał zaplanowano na 30 czerwca w Udine.

 

Tegoroczne mistrzostwa będą jednocześnie kwalifikacjami do igrzysk w Tokio. Do Japonii polecą cztery najlepsze zespoły turnieju, czyli półfinaliści. Wyjątek stanowią Anglicy. W przypadku ich awansu do czołowej czwórki otworzy się szansa dla innej drużyny. Kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii nie mogą bowiem wystawić oddzielnych reprezentacji w igrzyskach olimpijskich.

 

To oznacza, że o prawo występu w Tokio zagrają dwa pozostałe zespoły z drugich miejsc w grupach. Dodatkowy mecz odbędzie się w takim wypadku w piątek 28 czerwca w Cesenie.

 

- Wierzę w swoich zawodników. Dla nich to coś nowego i również dla nas jako sztabu szkoleniowego. Mamy olbrzymią satysfakcję, że możemy tutaj być. Dopiero turniej pokaże jednak, czy wystarczyło nam tego doświadczenia. Jestem przekonany, że wszystko będzie w porządku. Zadecydują umiejętności, technika, taktyka, a nie presja. Ona na nas nie ciąży. Traktujemy ten turniej jak nagrodę i wyzwanie. Chcemy być zespołem, który przyjemnie się będzie oglądać - podsumował trener.