W skład grupy B wchodzą reprezentacje Argentyny, Kolumbii, Paragwaju oraz Kataru. Faworytami są oczywiście dwie pierwsze drużyny, które zmierzyły się ze sobą już na samym początku. Faworytem oczywiście byli podopieczni Lionela Scaloniego, a w triumfie miał pomóc powrót Lionela Messiego. Gwiazdor Barcelony po mundialu w 2018 roku zakończył reprezentacyjną karierę, ale w marcu tego roku postanowił zmienić decyzję.

 

Argentyna radzi sobie całkiem nieźle w Copa America, ale tylko do pewnego momentu. W ostatnich pięciu edycjach aż czterokrotnie meldowała się w finale, by... nie wygrać ani razu! Trzykrotnie do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzutu karne. Lepsi od Argentyńczyków okazywali się Brazylijczycy (dwukrotnie) oraz Chilijczycy (również dwukrotnie).

 

Kolumbia miała jednak kim straszyć. W ataku od pierwszej minuty oglądaliśmy Radamela Falcao, Jamesa Rodrigueza czy szalejącego po prawej stronie Juana Cuadrado. Zaczęło się obiecująco, gdyż tempo było całkiem niezłe, jednak z każdą kolejną minutą pojawiało się coraz więcej niedokładności. Najlepszym komentarzem i podsumowaniem niech będzie to, że w pierwszej połowie ani jedni, ani drudzy nie oddali celnego strzału!

 

Nie istniała współpraca na linii Sergio Aguero - Messi. Przez pierwsze 45 minut nie udało im się wymienić między sobą żadnego podania. Początek drugiej części gry zwiastował jednak poprawę gry Argentyny. Bardzo szybko Davidowi Ospinie zagroził Leandro Paredes, lecz po kilkudziesięciu sekundach wszystko wróciło do normy. Na pierwszy celny strzał czekaliśmy blisko godzinę - wtedy z dystansu nieźle uderzył Paredes, a Ospina tym razem musiał interweniować.

 

Kolumbia na pierwszy celny strzał czekała do 71. minuta. Warto było. Wtedy błysnął James Rodriguez, który popisał się kapitalnym przerzutem z własnej połowy do ustawionego na lewym skrzydle Rogera Martineza. Ten łatwo ograł Renzo Saravią i pięknym strzałem pokonał Franco Armaniego. Argentyńczycy nie bardzo wiedzieli, co się właśnie stało. Ich sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza 15 minut później, kiedy gola na 2:0 strzelił rezerwowy Duvan Zapata.

 

Ospina musiał jeszcze obronić kilka strzałów, ale Kolumbia utrzymała korzystny wynik i dobrze rozpoczęła rozgrywki grupowe.


Argentyna - Kolumbia 0:2 (0:0)

 

Bramki: Martinez 71, Zapata 86.

 

Argentyna: Franco Armani - Renzo Saravia, German Pezzella, Nicolas Otamendi, Nicolas Tagliafico - Giovani Lo Celso, Guido Rodriguez (67 Guido Pizarro), Leandro Paredes - Lionel Messi, Sergio Aguero (79 Matias Suarez), Angel di Maria (46 Rodrigo De Paul).

 

Kolumbia: David Ospina - Stefan Medina, Yerry Mina, Davinson Sanchez, William Tesillo - Wilmar Barrios, Mateus Uribe - Juan Cuadrado (84 Jefferson Lerma), James Rodrigues, Luis Muriel (14 Roger Martinez) - Radamel Falcao (81 Duvan Zapata).

 

Żółte kartki: Rodriguez, Saravia, Paredes - Falcao. Cuadrado, Zapata, Lerma.