W sobotę w Ghadir Arena Polska przegrała z Iranem 2:3. Mecz przyniósł sporo zaciętej walki, ale też błędów sędziowskich. Jak się okazało, nie był to dla biało-czerwonych koniec emocji... Czekała ich jeszcze podróż do hotelu, która okazała się bardzo długa. Ich powrót mocno opóźniło świętowanie przez gospodarzy na ulicach triumfu nad mistrzami świata.  
 
Trasa była przydługa i niebezpieczna, jak się okazało. 3,5 kilometra jest z hali do hotelu, ale tłum otaczający autobus nie pozwalał przejechać. Policja nas eskortowała, ale nie dawała sobie absolutnie rady. Utknęliśmy w gigantycznym korku, żaden z siatkarzy nie widział czegoś takiego w swojej karierze. Nie było wielkiej agresji, ale to było niebezpieczne. W pewnym momencie nie drgnęliśmy przez pół godziny. Nie zostaliśmy potraktowani tak samo jak Irańczycy, bo gdy dotarliśmy do hotelu, oni już dawno byli po kolacji. Vital Heynen zrobił ogromną awanturę po przyjeździe, ale supervisor nie mógł zbyt wiele zrobić. Ma zostać wystosowane pismo - powiedział Tomasz Swędrowski.