Adrian Brzozowski: Najbliższym rywalem reprezentacji polskich siatkarek będzie Japonia, z którą w ostatnim czasie mierzyliśmy się już dwukrotnie i odnieśliśmy dwa zwycięstwa. Tyle że towarzyski turniej w Montreux, to co innego niż Liga Narodów, w której gra się jednak o najwyższą stawkę.

 

Radosław Wodziński: Zgadza się, tym bardziej że z Japonią będziemy teraz rywalizować o bezpośredni awans do Final Six. Jest to na pewno bardzo mocny zespół, ale dzięki zawodom w Montreux całkiem nieźle go rozpracowaliśmy. Jesteśmy już z dziewczynami po dwóch odprawach wideo, także przygotowanie taktyczne oceniam jako bardzo dobre. Na pewno Japonki bardzo dużo "mieszają" w kontekście skrzydłowych i będziemy musieli połapać się w tym już na początku spotkania.

 

Na jaki skład się nastawiacie? Na ten, który wybiegł na parkiet w spotkaniu z Tajlandią, czy może przewidujecie jakieś rotacje w ekipie z Azji?

 

Mamy przygotowane różne warianty gry Japonek, zarówno z rozgrywającą, która przebywa na obecnym zgrupowaniu, ale również inne. Zobaczymy, w jakim ustawieniu wyjdą i będziemy reagować na to na bieżąco w trakcie meczu.

 

W jaki sposób ugryźć reprezentację Japonii? Wiadomo, że jak na zespół z Azji przystało, są one świetne w defensywie.

 

Nie możemy się na pewno zirytować ich powtarzalnością, opieraniem piłki o blok, graniem tendencyjnym i powtarzaniem akcji. Japonki świetnie bronią, ale są sytuacje, w których możemy je "pogonić", takie jak na przykład kiwki. Spróbujemy wykorzystać wszystkie słabe punkty Japonii, ale nie będę ich teraz zdradzał.