22-letnia Długosz (KU AZS-UAM Poznań) w 1/32 finału wygrała z Chorwatką Marcelą Dajcic 15:9, następnie zwyciężyła Węgierkę Fanny Kreiss 15:13, a w walce o "ósemkę" pewnie poradziła sobie z Hiszpanką Marią Teresą Diaz Escaloną 15:10.

 

W ćwierćfinale czekała na nią Volpi, która od dwóch lat nie schodzi z podium najważniejszych imprez. W 2017 roku była trzecia zarówno w MŚ, jak i ME, a przed rokiem do brązu z czempionatu kontynentalnego dołożyła złoto w szermierczym mundialu.

 

Po wyrównanym początku Włoszka uzyskała kilkupunktowe prowadzenie, nawet 7:1, i nic nie wskazywało na emocje w końcówce. Polka - brązowa medalistka MŚJ sprzed trzech lat, dotychczas zajmująca setne miejsce w klasyfikacji florecistek - zaczęła jednak błyskawicznie odrabiać straty. Doprowadziła do remisu 9:9, a od stanu 9:10 zdobyła cztery punkty z rzędu i była dwa trafienia od sprawienia sensacji i medalu. Volpi pozbierała się, najpierw wyrównała na 13:13, a później zadała dwa kolejne trafienia i wygrała 15:13.

 

"Na gorąco można powiedzieć, że Martyna zapłaciła frycowe w pojedynku o wysoką stawkę, bo w takiej sytuacji znalazła się po raz pierwszy. Przy stanie 13:10 trochę oddała inicjatywę rywalce, która dostała czas, żeby się uspokoić i odwrócić losy rywalizacji. Trzeba jednak zaznaczyć, że była to walka na światowym poziomie" - przekazał dyrektor sportowy PZSzerm. Ryszard Sobczak, w przeszłości świetny florecista.

 

Hanna Łyczbińska (KU AZS-UAM Poznań) była we wtorek 13., 21. miejsce zajęła Martyna Synoradzka (AZS AWF Poznań), a Julia Walczyk (KU AZS-UAM Poznań) uplasowała się na 27. pozycji.

 

Środa będzie ostatnim dniem indywidualnej części ME. Z reprezentantów Polski na planszy zaprezentują się szpadzistki.