Na reprezentację Polski spłynęła fala krytyki po kilku słabszych występach na początku el. Euro 2020. Po spotkaniu z Macedonią Północną (1:0 w Skopje) wygranym w kiepskim stylu, w naszym kraju zaczęto się domagać zmiany systemu gry i korzystania z większej ilości napastników.
 
- Rozchodziło się o spotkanie z Macedonią Północną. Zagraliśmy bojaźliwie z jednym napastnikiem. Większość naszych zawodników odgrywa duże role w swoich klubach. Po meczu w Skopje Lewandowski powiedział, że czuł się osamotniony. Jak nie mielibyśmy Piątka i Milika, nikt nie mówiłby, że gramy zbyt zachowawczo. Mając takie strzelby z przodu, my możemy iść w takim kierunku - powiedział Paweł Golański, podsumowując gorszy okres w wykonaniu reprezentacji Polski.
 
Biało-Czerwoni zagrali jednak fantastycznie swoje ostatnie czerwcowe spotkanie, rozbijając Izrael 4:0. Swoją cegiełkę w tej wiktorii dołożył każdy z trójki supersnajperów Jerzego Brzęczka - także Arkadiusz Milik, który na boisku pojawił się w drugiej połowie i asystował przy golu Damiana Kądziora.
 
- Jeżeli mamy trzech takich napastników jak Lewandowski, Piątek i Milik. Razem strzelili 94 bramki w tym sezonie, po meczu z Izraelem już 96. Dziwne byłoby, żebyśmy nie chcieli korzystać przynajmniej z dwóch z nich. Jeszcze mimo to, powinniśmy znaleźć pozycję dla Milika. On wszedł z Izraelem i pokazuje po raz kolejny swoją jakość. Był w czołówce strzelców w Serie A, musi grać - dodał Tomasz Hajto.