Polsat News: Sezon trawiasty został zainaugurowany. Obecnie przebywasz w Halle, ale już niestety tylko w roli obserwatora.

 

Hubert Hurkacz: Cały czas tu trenuję, ponieważ warunki są świetne. Jest ze mną Craig Boynton i ćwiczymy na kilku kortach z różnymi zawodnikami. Właśnie tak planowałem spędzić ostatnie dni przed turniejem w Eastbourne, do którego jadę już w czwartek.

 

Turniej ATP w Eastbourne będzie kolejnym krokiem na drodze przygotowań do Wimbledonu 2019. Na jakim etapie jesteś?

 

Mam nadzieję zagrać w Wielkiej Brytanii kilka dobrych meczów i liczę na to, że czas spędzony teraz na trawie wpłynie pozytywnie na moją grę. Nawierzchnia trawiasta jest całkiem inna. Trzeba na niej grać zdecydowanie bardziej agresywnie, ponieważ piłka nie odbija się tak wysoko i trzeba trochę czasu, żeby się do tego wszystkiego zaadoptować.

 

Odpowiada ci gra na kortach trawiastych?

 

Zdecydowanie tak, bardzo przyjemnie się gra na trawie, choć może moje dotychczasowe wyniki nie potwierdzają tej opinii. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

 

Czy atmosfera panująca na kortach Wimbledonu jest rzeczywiście odmienna od tej we Francji, USA czy Australii?

 

Na pewno jest ona trochę inna, przede wszystkim dzięki całej tej zieleni, która rośnie wokół kortów a także na nich. Jest bardzo przyjemnie i cały All England Lawn Tennis & Croquet Club ma niesamowitą atmosferę.

 

Co się wydarzyło w Halle?

 

Zagrałem trochę za mało agresywnie i na pewno z porażki z Joao Sousą wyniosłem to, że teraz będę starał się częściej przejmować inicjatywę. Jeżeli samemu się tego nie zrobi, to zrobi to przeciwnik. Defensywna gra na trawie nie jest z kolei łatwa i nie da się w ten sposób wygrywać meczów.

 

Nad czym musisz jeszcze popracować, jeśli chodzi o udoskonalenie twojego warsztatu?

 

Myślę, że poprawy wymagają jeszcze serwis oraz gra z końca kortu. Poza tym na trawie piłka czasami odbija się nierówno i muszę nauczyć się być na to gotowym. Muszę tez starać się wywierać presję na przeciwniku, żeby szybciej zyskiwać okazję do ataku.