Mistrz na pół etatu znów chce zadziwić bokserski świat

Sporty walki
Mistrz na pół etatu znów chce zadziwić bokserski świat
Fot. Polsat Sport

W nocy z piątku na sobotę w kalifornijskim Indio Andrew Cancio, mistrz świata WBA w wadze superpiórkowej, stoczy rewanżowy pojedynek z byłym czempionem Alberto Machado. I jak to w Kalifornii, powinno być gorąco. Canacio, na co dzień pracownik firmy gazowej liczy, że znów sprawi sensację i obroni pas. Jego historia to gotowy scenariusz na filmowy hit. Transmisja gali w Polsacie Sport.

30-letni Amerykanin Andrew Cancio (20-4-2, 15 KO) nie jest zwykłem mistrzem, jest czempionem na pół etatu, boksem zajmuje się, gdy już skończy swoją właściwą pracę na pełnym etacie w Southern California Gas Company, gdzie ubrany w niebieski kombinezon, pomarańczową kamizelkę drogową, rękawice robocze i okulary ochronne usuwa wycieki gazu. Nie wygląda wtedy na posiadacza pasa WBA w wadze superpiórkowej.

 

- Zdecydowana większość mistrzów po treningu może się zdrzemnąć i odpocząć. Ja idę do pracy, albo na trening po pracy. Boks to moje nadgodziny – mówi Cancio  w reportażu Brendana Meyera.  Ale jemu ta praca zapewnia bezpieczeństwo, ring to miejsce gdzie spełnia swoje marzenia.

 

Nie brakuje głosów, że jest przypadkowym mistrzem, że szczęśliwie pokonał dwa lata młodszego, uważanego za wielki talent Portorykańczyka Alberta Machado (21-1, 17 KO). A być może nie szanują go dlatego, że pracuje na cały etat ? On sam ma inne zdanie. Uważa się za bardzo dobrego boksera i postara się udowodnić to w rewanżowej walce z Machado. – Bardzo ciężko pracowałem, by dotrzeć tu, gdzie jestem. I to że jestem mistrzem z pewnością nie jest dziełem przypadku  - mówi amerykańskim mediom.

 

W początkowej fazie kariery zarabiał niewiele. Tysiąc dolarów pomniejszone o podatek, czy koszty przygotowań, to groszowe honoraria. Cancio w wieku 20 lat, mając bilans 10-1-2, zrezygnował z boksu. Dwa lata później, w 2011 roku wrócił. – Tęsknota za boksem była silniejsza – opowiada Cancio. Wygrał cztery walki, ale pieniędzy wciąż brakowało. Starszy brat Robert, który pracował dla Southern California Gas Company namówił go na przeprowadzkę do Oxnard, gdzie miałby możliwość trenować z najlepszymi fachowcami w tej branży.

 

Posłuchał, przeniósł się tam wraz ze swoją dziewczyną i synem Ethanem, zatrudnił w tej samej firmie co brat. Wynajął jednopokojowe mieszkanie, rano sprawdzał gazomierze, wieczorem przed treningiem na siłowni pomagał fryzjerowi w miejscowym zakładzie fryzjerskim obcinać włosy. Ale w ringu szło mu jak po grudzie. Tylko trzy walki w trzy lata, w tym dwie porażki. Przyszedł jednak taki dzień, kiedy fortuna zaczęła mu sprzyjać. Znokautował  Rene Alvarado i Hugo Cazaresa i przyjął walkę o tytuł z niepokonanym Josephem Diazem. Dostał lanie, ale zarobił 50 tysięcy dolarów, tyle że Golden Boy rozwiązało w nim kontrakt.

 

Minęły prawie dwa lata. Cancio popijał piwko, miał już limit wagi półciężkiej, gdy nagle przyszła ciekawa propozycja, niepokonany Kazach Aidar Szaribajew szukał rywala, a stawką był pas interkontynentalny WBA kategorii superpiórkowej. Cancio wygrał w 10 rundzie przez techniczny nokaut, znalazł się w rankingu WBA i podpisał nowy kontrakt z Golden Boy. Szczęście raz jeszcze uśmiechnęło się do niego. Miał nowego trenera Josepha Janika i menedżera Raya Chaparro, wszystko zaczęło się wreszcie układać.

 

Pod koniec 2018 roku menedżer zadzwonił i powiedział o mistrzowskiej walce z Machado. Wysoki, leworęczny Portorykańczyk (również promowany przez Golden Boy) uchodził za artystę pięści. Walka w nowojorskiej Madison Square Garden w ten sam weekend co Parada Równości, do tego 75 tysięcy USD gaży. Czy można chcieć więcej? – pytał Cancio.

 

I stał się cud. Cancio znokautował mistrza, z którym Oscar De La Hoya wiązał wielkie nadzieje. Trzy dni później wrócił do pracy, bo bez niej nowy czempion nie wyobraża sobie życia. Ale nie ukrywa, że chciałby mieć dużo pieniędzy i móc trenować w pełnym wymiarze. Chciałby też kupić dom z ogródkiem, gdzie mogłyby się bawić jego dzieci. Za walkę z Machado zarobi 125 tysięcy, minus podatek.

Wie, że musi wygrać, bo wielkie pieniądze czekają.

 

Transmisja walki o pas WBA Alberto Machado - Andrew Canacio w Polsacie Sport od godz. 3.00 w nocy z piątku na sobotę.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze