Pindera: Bokserski galimatias. Dlaczego może nie być rewanżu Wilder - Ortiz?

Sporty walki
Pindera: Bokserski galimatias. Dlaczego może nie być rewanżu Wilder - Ortiz?
fot. PAP

Im więcej w zawodowym boksie pieniędzy, tym mniej sprawdzonych informacji. Coraz częściej jest jak w czeskim filmie - nikt nic nie wie.

Prosty przykład, rewanżowy pojedynek Deontaya Wildera z Luisem Ortizem w Los Angeles. Niby wszystko jasne, walka ma się odbyć we wrześniu, a tu nagle Eddie Hearn krzyczy, że jej nie będzie. Dlaczego? Skąd ma takie informacje? Ano dlatego, że nikt nie będzie ryzykował porażki Amerykanina, jeśli można zrobić inny, bardziej opłacalny rewanż z Tysonem Furym.

 

Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego Hearn się tak denerwuje. Zawodowy boks to biznes, czysty sport jest tu na dalekim planie. Jeśli z finansowego punktu widzenia bardziej kalkuluje się rewanż z Furym, to taki należy organizować, bo będzie tak jak z Anthonym Joshuą, który zupełnie nieoczekiwanie dostał w głowę od Andy Ruiza Jr i wszystkie plany na przyszłość runęły jak domek z kart.

 

Koniecznością stał się bowiem nagle rewanż byłego już króla wagi ciężkiej z otyłym Meksykaninem. Rewanż będzie nerwowy, a napięcie ogromne, bo wyobraźmy sobie co się stanie z Joshuą, jeśli znów przegra. A tego nie można wykluczyć.

 

Nie mam pojęcia, czy Joshua pozbiera się psychicznie, czy rewanż w Nowym Jorku, to najlepszy pomysł. Być może lepiej czułby się mając wsparcie swojej publiczności (i nie tylko) na jednym z wielkich stadionów Wlk. Brytanii.  

 

Z drugiej jednak strony, to zwycięzca i jego ludzie stawiają warunki. Mimo wszystko uważam, że Joshua wygra rewanż z Ruizem Jr i znów trzy pasy (IBF, WBA, WBO) będą należeć do niego. Ale mogę się mylić. Nie sądziłem przecież, że w pierwszej walce zostanie przez niego znokautowany. Na tym, między innymi polega magia boksu i piękno sportu.

 

Jeśli Joshua wygra rewanż, najlepiej w MSG w Nowym Jorku, tam gdzie doznał klęski, znów będzie wielki i odżyje temat jego walk z Wilderem lub Furym. Albo z jednym i drugim. Dlatego wcześniej konieczny jest też rewanż Wilder – Fury. I zgadzam się z Bobem Arumem, że sprzeda się znakomicie. Nie tak jak walka Mayweather Jr – Pacquiao, ale wszyscy będą zadowoleni.  Komedia Fury – Tom Schwarz w Las Vegas nie cieszyła się wcale tak wielkim zainteresowaniem, jak trąbiono. Sprzedano niewiele biletów, ale Fury znów trochę ludzi do siebie przekonał.

 

A jeśli pokona w rewanżu Wildera, to będzie ich znacznie więcej. Większość ekspertów stawia na niego, ale ja przekornie postawię na Wildera. Myślę, że jest w stanie wygrać z Anglikiem przez nokaut.

 

Czy jest w tym towarzystwie miejsce dla takich jak Adam Kownacki? Przypadek Ruiza Jr pokazał, że jest. I trzeba być gotowym czekając na telefon z konkretną propozycją. 3 sierpnia Kownacki powinien znokautować Chrisa Arreolę w Nowym Jorku i dalej cierpliwie czekać. Jego czas nadejdzie, jest dla tych najbardziej znanych, najlepiej opłacanych, dobrą opcją. Ale nikt mu nie zagwarantuje terminu i miejsca walki z nimi z dużym wyprzedzeniem.

 

Wciąż nie wiemy, jakie będą sankcje, czy w ogóle będą za to co się stało w Rydze. Nie można wykluczyć, że wszystko rozejdzie się po kościach, jak to w boksie. Każdy liczy pieniądze i w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że trzeba odpuścić, bo to się po prostu bardziej opłaca. Samo życie.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze