"Wierzyliśmy w medal Jaworskiego i Zakrzewskiego, ale niekoniecznie złoty"

Inne

- Środowisko gimnastyczne liczyło na medal, ale niekoniecznie na ten złoty. Jednak w trakcie konkursu po nieudanych próbach faworytów zbliżaliśmy się do tych medali - powiedział Krzysztof Wilusz, wielokrotny mistrz świata w skokach na ścieżce, trener oraz ekspert Polsatu Sport.

Mateusz Michałowski: W poniedziałek na Igrzyskach Europejskich w Mińsku Łukasz Jaworski i Artur Zakrzewski zdobyli złoty medal w synchronicznych skokach na trampolinie. Czy spodziewał się Pan tak dużego sukcesu polskich zawodników?

Krzysztof Wilusz: Cała polska gimnastyka i Polski Związek Gimnastyczny oczekiwali wspaniałych wyników od naszych zawodników. Myślę, że samo zakwalifikowanie się na Igrzyska Europejskie było dużym sukcesem. Nasi sportowcy dostali się na zawody w Mińsku, dzięki zajęciu siódmego miejsca na mistrzostwach Europy w Baku. Oczekiwania wobec nich były duże, ponieważ trafili do czołówki europejskich, prezentując wysoki poziom. Niewielkie różnice w wykonaniu układów decydują o medalach. Nasze środowisko liczyło na medale, ale niekoniecznie na ten złoty. Jednak w trakcie konkursu po nieudanych próbach faworytów zbliżaliśmy się do tych medali. Dlatego najważniejsze było, żeby nasi gimnastycy wytrzymali te zawody psychicznie.

Czy mógłby Pan krótko opisać, jak doszło do złotego medalu w poniedziałkowym konkursie?

Pierwsi rozpoczęli Białorusini, czyli gospodarze. W swoim składzie mają wielką gwiazdę Uładzisłau Hanczaroua, który popełnił wielki błąd, przez co jego układ został oceniony na jeden punkt. Drugim poważnym rywalem byli Rosjanie, którzy również mylili się w kluczowych momentach. Z kolei Francuzi wykonali swoje założenia perfekcyjnie. Bezbłędnie zaprezentowali się Ukraińcy, którzy słyną ze swojej precyzji podczas zawodów. Przy wejściu Polaków na trampoliny serca nam zamarły. Zakrzewski i Jaworski postawili wszystko na jedną kartę i wykonali niesamowicie trudny układ. Nasi zawodnicy zostali docenieni przez sędziów, dzięki czemu wskoczyli na pierwsze miejsce i zdobyli złoty medal.

Czy mógłby Pan krótko scharakteryzować Łukasza Jaworskiego i Artura Zakrzewskiego? Wielu polskich kibiców nie ma do czynienia z tym mistrzowskim duetem gimnastyki.

Obaj urodzili się w Toruniu i tam rozpoczęli swoją przygodę ze skokami na trampolinie. Ich trenerem był pan Józef Ardanowski, który świetnie szkoli młodzież. Następnie w szkole średniej przeprowadzili się do Poznania. Tam w lepszych warunkach trenowali pod okiem Józefa Ślusarka, jak również innych trenerów pracujących w AZS AWF Poznań. Ostatnio szlifowali swoją formę u Radosława Walczaka, trenera kadry narodowej. Od pewnego czasu dobijali się do światowej czołówki. Zakrzewski już pięć lat temu zdobył srebrny medal na mistrzostwach świata w skokach synchronicznych wspólnie z Tomaszem Adamczykiem. Dlatego oczekiwania były duże przed naszą parą w Mińsku. Wszyscy byliśmy głodni tego medalu.

Cała rozmowa w załączonym wideo.

Mateusz Michałowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze