Były trener Wisły znalazł pracę w Holandii. Co robią inni obcokrajowcy, którzy odeszli z Ekstraklasy?

Piłka nożna
Były trener Wisły znalazł pracę w Holandii. Co robią inni obcokrajowcy, którzy odeszli z Ekstraklasy?
Fot. Cyfrasport

Przez naszą Ekstraklasę piłkarską przewinęło się w ostatnich latach wielu zagranicznych trenerów. Najlepiej po opuszczeniu Polski funkcjonują Stanisław Czerczesow selekcjoner Rosjan i Nenad Bjelica, który pracuje w hegemonie ligi chorwackiej Dinamie Zagreb. A jak poszło innym, co robią? Czy udało im się osiągnąć jakieś sukcesy? Do pracy wrócił właśnie były trener Wisły, Holender Robert Maaskant.

W nowy sezon Ekstraklasy w roli trenerów wejdzie pięciu obcokrajowców: Serb Aleksandar Vuković w Legii Warszawa, Holender Ben Van Dael w Zagłębiu Lubin, Niemiec Kosta Runjaić w Pogoni Szczecin, Włoch Gino Lettieri w Koronie Kielce i Czech Vitezslav Lavicka w Śląsku Wrocław. Ilu z nich dokończy rozgrywki? Tego nie wiemy. Podobnie jak trudno powiedzieć, czy w przypływie emocji, któryś z prezesów niezadowolony z postawy drużyny znów nie „zakocha się” w zagranicznej myśli szkoleniowej…

 

A co słychać u tych, którzy w naszej lidze z mniejszym lub większym powodzeniem w ostatnim dziesięcioleciu pracowali? Wreszcie „odnalazł” się Robert Maaskant, który do niedawna pełnił rolę dyrektora technicznego w drugoligowym Almere City. Ale wilka ciągnęło do lasu więc – jak ujął to sam Holender w magazynie Voetbal International - „pewna część ciała zaczęła go swędzieć”. Podpisał zatem dwuletni kontrakt z już ekstraklasowym VVV Venlo, choć aspiracje z pewnością miał większe.

 

Maaskant znów będzie za to pracował ze Stanem Valcxem, z którym w roli dyrektora sportowego mieli dać Wiśle Kraków Bogusława Cupiała upragniony awans do Champions League. I po sięgnięciu po Mistrzostwo Polski w 2011 roku był tego bliski, minimalnie ulegając w decydującej fazie eliminacji APOEL-owi Nikozja (1-0 u siebie, 1-3 na Cyprze). Wkrótce obu już w Krakowie nie było, a klub długo cierpiał ze względu na wydatki, które miały być zrekompensowane w Lidze Mistrzów, a nie Lidze Europy.

 

„Kariera” Maaskanta po opuszczeniu Krakowa nie była usłana różami. Pracował w Stanach Zjednoczonych, w Groningen, a nawet w Dynamie Mińsk. Potem z NAC Breda i Go Ahead Eagles notował spadki z Eredivisie i pewnie także z tego powodu na jakiś czas zrezygnował w ogóle z pracy przy piłce. Poza rolą eksperta. Teraz na trenerski stołek wraca.

 

Chorwat Romeo Jozak, jeszcze pracując w Legii i czując co się święci, opowiadał mi, że ma propozycje z Bliskiego Wschodu i faktycznie tam wylądował. Prowadzi pierwszą i olimpijską reprezentację Kuwejtu. Jego celem jest awans na mistrzostwa świata w Katarze, co ma dla futbolu w tym kraju olbrzymie znaczenie nie tylko ze względu na geograficzną bliskość gospodarza. W 2015 roku z powodu ingerencji polityków w działania tamtejszej federacji  FIFA nałożyła na Kuwejt dwuletnią dyskwalifikację, przez co ominęła go walka o mundial w Rosji jak i Puchar Azji. Były opiekun warszawian ma „oszukać” przeznaczenie i dać temu arabskiemu krajowi drugi awans w historii. Pamiętacie szejka w turbanie, który podczas turnieju w Hiszpanii w 1982 roku, protestując przeciw decyzji sędziego w meczu z Francją … udał się na murawę.

 

Trzymając się tropu „warszawskiego” trafiamy na Norwega Henninga Berga. Z Polski przeniósł się na Węgry ale dosłownie w ostatniej kolejce stracił z Videotonem mistrzostwo - na rzecz Honvedu - i tym samym szansę na pozostanie nad Dunajem na dłużej. Tytuł z Legią pozostaje jego jedynym trenerskim laurem. W Stabaek, w ojczystej Norwegii nie miał na to szans. Teraz spróbuje odbudować pozycję cypryjskiej Omonii Nikozja, który w ubiegłym sezonie nie „załapała” się nawet do europejskich pucharów.

 

Nieźle radzi sobie dobrze znany z pracą w Zagłębiu Lubin Pavel Hapal. Przez Spartę Praga, reprezentację U21 Słowacji (udział w mistrzostwach Europy 2017 w Polsce) trafił na stanowisko selekcjonera pierwszego zespołu narodowego. W eliminacjach do EURO 2020 radzi sobie nie najgorzej. Słowacja zajmuje drugie miejsce w grupie za Węgrami, które co prawda pokonała, ale „Madziarzy” mają o jeden mecz rozegrany więcej. Do tego wysoko ograła na wyjeździe Azerów ale też uległa Walii. A w stawce są jeszcze Chorwaci.

 

Besnik Hasi, który z Legią Warszawa awansował do Champions League i wkrótce po tym został zwolniony, nie zagrzał też długo miejsca w Olympiakosie Pireus – podziękowano mu już pod koniec września. W tym samym miesiącu co przy Łazienkowskiej. W Al-Raed w Arabii Saudyjskiej utrzymuje się … już ponad rok, choć zabójczych wyników nie osiąga.

 

Wygląda więc na to, że najlepiej po opuszczeniu Polski funkcjonują Stanisław Czerczesow selekcjoner Rosjan i Nenad Bjelica w hegemonie ligi chorwackiej Dinamie Zagreb. Inna sprawa, że obaj mają też do dyspozycji dużo lepszych piłkarzy niż Maaskant, Berg czy Hasi. 

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze