Zajmująca 75. miejsce w rankingu WTA poznanianka w przeszłości nieraz miała pecha w losowaniu turniejów wielkoszlemowych i na otwarcie lub w drugiej rundzie trafiała na zawodniczki ze ścisłej czołówki.
 
Tym razem jej się poszczęściło - Rosjanka jest 144. rakietą świata i do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji. Co prawda wygrała jedną imprezę WTA, a raz była w finale, ale... w deblu. Z zasadniczej części zmagań Wielkiego Szlema w singlu wystąpiła teraz po raz czwarty. Nigdy jeszcze nie wygrała w niej meczu.
 
W pierwszej partii nie była w stanie zagrozić Polce ani przez chwilę. Słabo funkcjonował u niej serwis - zaliczyła cztery podwójne błędy. Łącznie w tej odsłonie, która trwała 20 minut, zdobyła 12 punktów.
 
Druga była zaś trzykrotnie dłuższa. Polka w drugim gemie prowadziła 40:15, ale zmarnowała dwie okazje na przełamanie. Kalinska zaczęła sobie lepiej radzić - najpierw z głębi kortu, potem coraz częściej zaczęła przechodzić do ofensywy. Z kolei Linette miała trudności z utrzymaniem swojego podania. W efekcie to Rosjanka zanotowała "breaka" przy stanie 1:1, a potem prowadziła 4:2.
 
Wyżej notowana z tenisistek odrobiła stratę, choć nie przyszło jej to łatwo. W 10. gemie miała dwie piłki meczowe, ale przy pierwszej posłała piłkę na aut, a przy drugiej rywalka popisała się asem. Kalinska doprowadziła do tie-breaka, który zaczął się od prowadzenia Polki 2-0, ale potem trwała walka "punkt za punkt". Linette obroniła dwa setbole, a między jednym a drugim sama była o punkt od wygrania tego spotkania.
 
Przy czwartej piłce meczowej w tym pojedynku, a drugiej w tie-breaku miała pecha - piłka po jej zagraniu zatrzymała się na siatce i wróciła na jej stronę kortu. W kolejnej jednak los jej to oddał - w takich samych okolicznościach tym razem piłka przeszła na stronę przeciwniczki. Chwilę później Rosjanka zepsuła zagranie i w ten sposób oddała ostatni punkt w spotkaniu Polce. Była to pierwsza konfrontacja tych zawodniczek.
 
27-letnia poznanianka i młodsza o sześć lat Kalinska zmierzyły się na korcie nr 6. Dzień wcześniej Hubert Hurkacz pokonał na nim w czterech setach rozstawionego z numerem 32. Serba Dusana Lajovica. Obiekt wciąż więc przynosi zwycięstwa biało-czerwonym.
 
Linette dotychczas nie miała dobrych wspomnień związanych z Wimbledonem. W latach 2012-14 nie potrafiła się przebić przez eliminacje, a od 2015 roku stale zatrzymywała się na pierwszej rundzie w głównej drabince. Do wtorku była to jedyna impreza wielkoszlemowa, w której nigdy nie dotarła do drugiej fazy rywalizacji. Jej najlepszym wynikiem jest trzeci etap French Open 2017 i Australian Open 2018.
 
W pierwszej części sezonu nie miała dobrej passy. W ramach przygotowań do gry na trawie wystąpiła w dwóch imprezach niższej rangi - ITF. W Manchesterze wygrała, a w Ilkley odpadła w drugiej rundzie. W zawodach WTA w Eastbourne zatrzymała się na pierwszej fazie zmagań.
 
W poniedziałek do drugiej rundy awansował Hurkacz, a odpadli Iga Świątek i Kamil Majchrzak.
 
Wynik meczu 1. rundy gry pojedynczej kobiet:
 
Magda Linette (Polska) - Anna Kalinska (Rosja) 6:0, 7:6 (11-9)