Chicago Fire do tej pory nie zachwyca, co szczególnie może martwić fanów z Polski. W drużynie oprócz kadrowicza, Przemysława Frankowskiego jest znany z warszawskiej Legii Nemanja Nikolić, czy choćby gracze europejskiego formatu jak Bastian Schweinsteiger i Nicolas Gaitan.

 

"Strażacy" na 18 rozegranych meczów w tym sezonie wygrali zaledwie cztery, jednak nawet to nie przekreśliło ich szans na awans do play-off. Gdyby udało im się wygrać mecz z Atlantą, do "niebieskiej" strefy traciliby zaledwie jeden punkt. Należy jednak pamiętać, że to dopiero półmetek fazy zasadniczej.

 

Atlanta United jest w zupełnie innej sytuacji. W ostatnich czterech spotkaniach zanotowała trzy zwycięstwa co pozwoliło im wskoczyć na 4. miejsce w tabeli konferencji wschodniej. Podtrzymanie serii zwycięstw pozwoliłoby Atlancie obudzić się na fotelu lidera. Co na pewno będzie dodatkową motywacją dla graczy Franka De Boera.

 

W drużynie Holendra próżno szukać europejskich gwiazd. Zdecydowana większość zawodników pochodzi z USA, bądź z Ameryki Południowej. Z europejskich boisk kibice mogą kojarzyć jedynie Kevina Kratza, który miał epizod w Bundeslidze oraz Florentina Pogbę, niegdyś filar francuskiego Saint-Etienne, prywatnie brata gwiazdy Manchesteru United - Paula Pogby.

 

W Atlancie występuje także trzeci strzelec ligi Wenezuelczyk, Joseph Martinez, który rywalizuje o miano króla strzelców z takimi zawodnikami jak Carlos Vela, Zlatan Ibrahimović i Wayne Rooney. Do tej pory na swoim koncie ma 10 trafień i do drugiego Szweda traci tylko jedną bramkę.

 

Która drużyna zdoła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i zbliży się do swojego celu, a może oba zespoły podzielą się punkami? Odpowiedzi poznamy już w nocy. Transmisja Chicago Fire - Atlanta United już od 2:00 w Polsacie Sport Extra.

 

WYNIKI I TABELA MLS