Maciej Turski: W przeszłości próbowano stworzyć coś na wzór stowarzyszeń w polskim MMA, ale nie zostało to najlepiej przyjęte przez środowisko. Skąd pomysł na udział w Stowarzyszeniu MMA Polska i co Cię przekonało, aby wziąć w tym udział?

 

Tomasz Bronder: Pomysł należał do Martina Lewandowskiego, ja natomiast dostałem propozycję, aby zająć się sprawami sędziowskimi. Nie skreślam tego przedsięwzięcia i być może okaże się, że to jest właśnie to miejsce i ten czas. W przeszłości były podobne inicjatywy i też działały dobrze na popularyzacje dyscypliny. Nie dawały natomiast tego, co wnosi Stowarzyszenie MMA Polska - media, wsparcie medyczne, fachowcy od PR-u oraz mediów społecznościowych, dobre kontakty zagraniczne. Najważniejsze, aby z tego powody nie powstały konflikty w środowisku, a cała inicjatywa wpłynęła pozytywnie na dalszy rozwój dyscypliny. Ze swojej strony mogę obiecać, że będę starał się współpracować z całym środowiskiem sędziowskim. Mamy naprawdę dobrych sędziów na galach każdego rozmiaru - od najmniejszych, do tych, które widzimy w telewizji i za granicami naszego kraju.

 

Twoje zadanie będzie polegało na współpracy tylko z sędziami? A może również na uświadamianiu zawodników o zmianach, które zachodzą w przepisach?

 

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że zawodnicy, którzy nawet mają wiele walk na swoim koncie, czasami zadają tak oczywiste pytania aż odczuwamy zdziwienie. Szkolenie sędziów będzie ważnym elementem, ale uświadamianie zawodników również. Nie tylko przekazywanie wiedzy dotyczące aktualnych przepisów, ale także na temat panujących trendów w punktowaniu walki. Aby mieli świadomość jak prowadzić pojedynek i na co warto zwracać uwagę podczas rywalizacji. Większa świadomość wpłynie nie tylko na przebieg walki, ale być może również na elementy, które będą poprawiane również na sali treningowej.

 

Będziecie korzystać z przepisów, które już istnieją w Międzynarodowej Federacji MMA (ang. International Mixed Martial Arts Federation, IMMAF). To nieco ułatwia działanie.

 

Początki zawsze bywają trudne. Lata temu, sami musieliśmy formować przepisy i uczyć się na własnych błędach. Zajęło to wiele czasu, ale było cenną nauką i przyniosło także wiele korzyści, mimo błędów, które się przecież zdarzały. Teraz mamy gotowe definicje. W zawodowym MMA korzystamy w większości organizacji z przepisów "Unified Rules", a w amatorskim MMA otrzymaliśmy istniejące przepisy. Wszystko jest napisane, a naszym zadaniem jest teraz odpowiednia interpretacja oraz egzekwowanie tych przepisów.

 

Poza tym, że jesteś uznanym sędzią w naszym kraju, także jesteś szkoleniowcem. Z tej perspektywy jak oceniasz powstające stowarzyszenie? Są jakieś obawy?

 

Zawsze jak powstają takie organy pojawiają się obawy. Jeśli ktoś zaczyna mieć coś do powiedzenia, to zawsze pojawiają się niepewności. Każdy zaczyna martwić się o swoją pozycję. Mam nadzieję, że w tym wypadku uda się jednak uniknąć zjawisk, które występują w przypadku takich wydarzeń i uda się przyciągnąć jeszcze więcej osobowości ze świata MMA. Jeszcze nie znamy efektu końcowego, ale wierzę, że to wpłynie pozytywnie na rozwój i pozwoli uniknąć niepotrzebnych konfliktów.

 

Cała rozmowa z Tomaszem Bronderem w załączonym materiale wideo.