Wcześniej obaj zawodnicy mieli trzy nieudane próby na 6,01 i zajmowali ex aequo pierwsze miejsce w konkursie. W tej sytuacji mogli podzielić się wygraną lub zgodzić na dogrywkę. Wybrali drugą opcję i dzięki temu każdy z nich dostał jeszcze jedną szansę na tej wysokości. Polak ją wykorzystał, a Amerykanin strącił po raz czwarty.

 

To nie tylko absolutny rekord Polski, ale także najlepszy tegoroczny wynik na świecie.

 

- To jeden z najlepszych dni w moim życiu. Jestem bardzo szczęśliwy, bo bardzo ciężko pracuję na właśnie takie momenty. Mocno dziś walczyliśmy o wygraną, a pokonać Sama i Armanda to marzenie. Dzisiaj zadecydowało, że byłem maksymalnie skupiony na tym jednym skoku i moje ciało jest w niesamowitej kondycji. Zdaję sobie sprawę, że tym wynikiem zmotywowałem do jeszcze cięższej pracy moich rywali, którzy teraz będą chcieli mnie pokonać – powiedział tuż po piątkowych zawodach.

 

Od początku Lisek prezentował niesamowitą dyspozycję. Nie zaliczył ani jednego strącenia aż do wysokości 5,95 m. - Czapki z głów – skomentował mistrz świata Szwed Armand Duplantis, który dotychczas był liderem tegorocznej światowej tabeli wyników.

 

Lisek jest jedynym Polakiem, który skoczył o tyczce sześć metrów. Po raz pierwszy udało mu się to dwa lata temu – wówczas 6,00 m. W Poczdamie zrobił to jednak w centrum handlowym i wynik zaliczany jest jako halowy. Teraz udało się także na stadionie.

 

W piątkowym konkursie na szóstym miejscu rywalizację zakończył mistrz Europy Paweł Wojciechowski.

 

Wyniki:

 

1. Piotr Lisek (Polska) 6,01 - najlepszy tegoroczny wynik na świecie

2. Sam Kendricks (USA) 5,95

3. Armand Duplantis (Szwecja) 5,81

...

6. Paweł Wojciechowski (Polska) 5,61