Brazylijka od jakiegoś czasu walczy w kratkę. Na gali UFC 239 udało jej się odnieść zwycięstwo. Na przestrzeni trzech rund była lepsza od Randy Markos, jednak styl prezentowany przez byłą pretendentkę pozostawił wiele do życzenia. Była pasywna, lecz rywalka również nie porywała aktywnością. Gadelha ostatecznie wygrała wysoko na punkty.

 

Po walce przyznała, że dopiero uczy się nowych rzeczy. To była pierwsza walka po pełnym obozie przygotowawczym w Stanach Zjednoczonych i potrzebuje czasu, by jak najlepiej wykonywać założenia taktycznie. Mimo to była zadowolona z odniesionego zwycięstwa. W rozmowie z mediami dość niespodziewanie wyzwała do walki Joannę Jędrzejczyk.

 

- Czuję, że potrzebujemy trzeciego pojedynku. Sama mi to powiedziała, wie o tym i ja chcę tej walki. Byłam lekko zaskoczona, kiedy zobaczyłam, że ma się bić z Michelle Waterson. Poczekam na ten pojedynek, bo bardzo chcę się zmierzyć z Joanną. Nienawidzimy się. Szanują ją jako zawodniczkę, ale nie szanuję jej jako osoby. Spędziłam z nią osiem tygodni podczas kręcenia programu The Ultimate Fighter i to był koszmar - przyznała.

 

Pierwsze starcie Jędrzejczyk - Gadelha odbyło się w grudniu 2014 roku. Po bardzo wyrównanych trzech rundach sędziowie wypunktowali niejednogłośne zwycięstwo Polki, z czym Brazylijka nie pogodziła się do dzisiaj. W rewanżu nie było kontrowersji. W lipcu 2016 roku zawodniczka z Olsztyna wygrała jednogłośnie na punkty.

 

Teraz prawdopodobnie zmierzy się z Michelle Waterson.