Po wielu latach spędzonych w Jackson-Wink MMA Diego Sanchez zdecydował się na zmianę. Poczuł, że nie jest już traktowany jak w poprzednich latach, dlatego postanowił coś zmienić. Mogło to być o tyle zaskakujące, że jeszcze niedawno otwarcie krytykował Donalda Cerrone, który zdecydował się na podobny krok. Choć 37-latek ma już najlepsze lata za sobą, to cały czas chce się rozwijać, a jego walki zawsze cieszą się wielkim zainteresowaniem. Fani uwielbiają jego szalony styl i tego samego spodziewali się podczas gali UFC 239.

 

To była ciekawa konfrontacja z wielu względów. Szczęka Sancheza nie była już tak odporna jak kiedyś, tyle że Chiesa nie miał na koncie żadnej wygranej przez nokaut! Z drugiej strony Chiesa to wyborny parterowiec, który 12 zwycięstw odniósł przez poddania, ale Sanchez ani razu nie został poddany. Jak więc mogła wyglądać ta walka? Po bardzo krótkim rozpoznaniu w stójce zawodnicy przenieśli się do parteru.

 

Tam działy się prawdziwe cuda i choć przewagę miał ten mniej doświadczony, to Sanchez często potrafił odwracać pozycję - ku ciesze wiwatującej publiczności. Jego zawziętość i wielka wola walki nie wystarczyła na niezwykle kreatywnego "Mavericka". Chiesa potrafił sam inicjować obalenia i przez dłuższe fragmenty skontrolować przeciwnika na ziemi. Wielokrotnie próbował poddań, ale Sanchez nie odklepał.

 

Sędziowie przyznali zwycięstwo Chiesie, punktując 30:26 na jego korzyść.