Piast w poprzednim sezonie zaskoczył chyba nawet sam siebie, triumfując w rozgrywkach Ekstraklasy. Gliwiczanie zostali mistrzami, wyprzedzając w najważniejszym momencie sezonu Legię Warszawa. Dla gliwiczan oznacza to historyczne eliminacje Ligi Mistrzów - pierwsze w historii klubu.

W 1. rundzie kwalifikacji los nie był łaskawy... Piast trafił na BATE Borysów, które nieprzerwanie od 2006 roku jest mistrzem Białorusi. Regularnie występuje w rozgrywkach grupowych Ligi Europy czy też Ligi Mistrzów. Wydaje się, że przed Piastem niezwykle trudne zadanie.

Mistrzowie Polski zagrali przed wyjazdem na Białoruś trzy mecze towarzyskie. Zremisowali 2:2 ze słowackim Seredem oraz GKS-em Jastrzębie. Wygrali zaś z Miedzią Legnica 7:1. Ich najbliżsi rywale są w trakcie sezonu ligowego (na Białorusi grają systemem wiosna-jesień). W rodzimych rozgrywkach nie przegrali od początku maja. Obecnie są wiceliderami tabeli, ale mają tyle samo punktów, co pierwsze Dynamo Brześć.

Najważniejsze dla Piasta jest to, że w zespole, jak na razie pozostało wielu konstruktorów sukcesu z poprzedniego sezonu. Odszedł jedynie Tomasz Jodłowiec, który wrócił z wypożyczenia do Legii Warszawa. Udało się zatrzymać m.in. najlepszego piłkarza poprzedniego sezonu w Ekstraklasie, Joela Valencię. Ponadto, pozostali tacy zawodnicy, jak Piotr Parzyszek, Jakub Czerwiński czy też Patryk Dziczek. Tym ostatnim interesuje się kilka klubów z Serie A i być może wkrótce pożegna się z Gliwicami. Dużym osłabieniem będzie zapewne brak Aleksandara Sedlara. Serb nie przedłużył kontraktu z klubem.

Jeśli chodzi o wzmocnienia, to do Piasta przybyło kilku zawodników, którzy mogą dodać mu jakości. Gliwiczanie pozyskali Daniego Aquino, który w przeszłości przewijał się przez rezerwy Atletico Madryt. Ostatni był piłkarzem Realu Murcia. Najwięcej mistrzowie Polski musieli zapłacić za Sebastiana Milewskiego z Zagłębia Sosnowiec oraz Tomasa Huka z Dunajskiej Stredy. Ponadto kilku młodych zawodników wróciło z wypożyczeń.

Piast nie przeprowadził żadnego wielkiego transferu pokroju Arvydasa Novikovasa, który trafił do Legii Warszawa, ale do meczu w Borysowie gliwiczanie przystępować będą bez większych osłabień. Dodatkowo cieszy fakt, że w drużynę omijają kontuzje. Zatrzymanie większości największych gwiazd poprzedniego sezonu to na razie coś, co udało się Waldemarowi Fornalikowi. Pamiętać należy jednak, że okienko transferowe dopiero się zaczęło.