W środowisku miłośników tenisa od dawna pierwszy dzień drugiego tygodnia Wimbledonu, kiedy odbywają się wszystkie mecze 1/8 finału, nazywany jest "szalonym poniedziałkiem". Wynika to z dużej liczby atrakcyjnych spotkań, które mają do wyboru kibice. Dla organizatorów londyńskiej imprezy oznacza to zawsze ból głowy związany z rozmieszczeniem wszystkich spotkań z czołowymi zawodnikami na głównych kortach All England Club. Przeważnie pokrzywdzone bywają w tej sytuacji singlistki.

 

W tym roku ani razu poza dwoma największymi obiektami nie grali ani będący pierwszą rakietą świata Serb Novak Djokovic, ani rozstawiony z "dwójką" Szwajcar Roger Federer (3. ATP), ani też Nadal, który jest wiceliderem listy ATP, który w Londynie występuje z "trójką". Barty zaś dwa ze swoich czterech meczów rozegrała na trzecim co do wielkości korcie nr 2.

 

Na konferencji prasowej jeden z dziennikarzy spytał Hiszpana, czy nie uważa, iż bardziej sensowne byłoby, gdyby poniedziałkowy trzysetowy pojedynek Australijki z Amerykanką Alison Riske odbył się na największym obiekcie kompleksu zamiast jego jednostronne spotkanie z Portugalczykiem Joao Sousą. Słynny zawodnik nie zdecydował się na dyplomatyczną odpowiedź.

 

- Możemy przewidzieć przyszłość czy nie? Jestem wiceliderem rankingu i mam w dorobku 18 tytułów wielkoszlemowych. Szczerze mówiąc, to mam poczucie, że obecnie w świecie tenisa jestem kimś nieco ważniejszym niż Ashleigh Barty, nawet jeśli ona jest pierwszą rakietą świata, wygrała ostatnio French Open i gra niewiarygodnie dobrze - uzasadnił w rozmowie ze zdumioną grupą przedstawicieli prasy.

 

Barty nie podjęła się udziału w ostrzejszej dyskusji na ten temat.

 

- Układanie planu gier jest poza moją kontrolą. Zagram na jakimkolwiek korcie, na jaki zostanę wysłana. Rozmieszczanie spotkań jest z pewnością bardzo trudnym zadaniem. Jest tyle wspaniałych meczów, które wszyscy chcą obejrzeć, a zawodnicy są być ich częścią. Dla nas pole do gry zawsze ma takie same wymiary. Kort nr 2 jest piękny. Cieszyłam się czasem spędzonym na nim - zapewniła Australijka, która tylko raz w tym roku wystąpiła na korcie centralnym. W trzeciej rundzie zmierzyła się na nim z nieznaną powszechnie Brytyjką Harriet Dart.

 

W ubiegłym tygodniu na problem niesprawiedliwego podziału przy układaniu planu gier uwagę zwracała Białorusinka Wiktoria Azarenka.

 

Od 10 lat żaden z zawodników tzw. Wielkiej Czwórki, do której należą Djokovic, Nadal, Federer i Brytyjczyk Andy Murray, nie zagrał w Londynie na innym korcie niż dwa największe. W 2009 roku Serb wystąpił na obiekcie nr 3, gdy rywalizował z Dudim Selą w 1/8 finału. Było to dwa lata przed jego pierwszym triumfem w Wimbledonie.

 

Jak wyliczono jednak, podczas pierwszych siedmiu dni gry w tegorocznej edycji na tych dwóch największych kortach rozegrano więcej singlowych spotkań kobiet niż mężczyzn. Tych pierwszych było 22, a drugich o dwa mniej.

 

WYNIKI I DRABINKA WIMBLEDONU