Prawie 38-letni zawodnik z Bazylei nie miał litości dla młodszego o 15 lat Berrettiniego - wygranie poniedziałkowego pojedynku zajęło mu zaledwie 74 minuty.

 

"Fed Express" - podsumowano na Twitterze Wimbledonu, nawiązując do nazwy znanej firmy dostawczej.

 

Federer popełnił tego dnia zaledwie pięć niewymuszonych błędów, a jego zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone. W pierwszym, trwającym zaledwie 17 minut secie stracił tylko jeden punkt przy własnym podaniu, a jedyna okazja rywala z Italii na przełamanie miała miejsce w trzeciej partii, gdy Helwet prowadził 3:0. Wybronił się on wówczas i szybko przypieczętował zwycięstwo w partii.

 

Obserwujący to spotkanie nie mieli za to litości dla dobrze spisującego się dotychczas w tym sezonie Włocha, który tego dnia zagrał poniżej oczekiwań.

 

"Po błyskawicznej porażce w pierwszej odsłonie i niewiele dłużej trwającej drugiej Berrettini zniknął z kortu. Prawdopodobnie próbował zlokalizować pokój paniki gdzieś na terenie All England Clubu" - podsumował dziennikarz Reutersa.

 

Dodał, że nawet Szwajcar z niedowierzaniem potrząsał głową, widząc ogromną liczbę błędów rywala.

 

Helwet wygrał tym samym 351. mecz w Wielkim Szlemie, poprawiając własne historyczne osiągnięcie. Pierwsze wygrane spotkanie w turnieju tej rangi zaliczył 19 lat temu w Australian Open, pokonując Michaela Changa. W poniedziałek rozegrał 111. pojedynek w Wimbledonie i odniósł 99. zwycięstwo.

 

Śrubuje on także rekord liczby występów w ćwierćfinale londyńskiej imprezy. Zagra w tej fazie zmagań po raz 17. Jest też najstarszym od prawie 30 lat zawodnikiem w "ósemce" turnieju wielkoszlemowego. W 1991 roku dotarł do tego etapu 39-letni Amerykanin Jimmy Connors.

 

Teraz Federera czeka konfrontacja z rozstawionym z numerem ósmym Japończykiem Kei Nishikorim.

 

W ubiegłym roku Szwajcar niespodziewanie odpadł w Londynie w ćwierćfinale, przegrywając po bardzo zaciętym pojedynku z Kevinem Andersonem z RPA. Triumfował w tej prestiżowej imprezie w latach 2003-07, 2009, 2012 i 2017.

 

Berrettini, mimo słabszego występu w poniedziałek, i tak zanotował w Londynie swój najlepszy wynik w Wielkim Szlemie. Poprzednio była nim trzecia runda ubiegłorocznego French Open. Rok temu w Wimbledonie odpadł w drugiej fazie rywalizacji.

 

Trenerem Włocha jest Vincenzo Santopadre, zięć prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Bońka. 

 

WYNIKI I DRABINKA WIMBLEDONU