Dla Kolendy okres wakacyjny ma niewiele wspólnego z odpoczynkiem czy leniuchowaniem. Po zakończeniu sezonu koszykarz miał zaledwie pięć dni wolnego.

 

– Wszystko podporządkowałem przygotowaniom do campu NBA w Monako, który ostatecznie się nie odbył. Byłem rozczarowany, ale wiem, że wykonana praca nie pójdzie na marne – uważa zawodnik, który ma za sobą debiut w pierwszej reprezentacji Polski.

 

Teraz pojawiło się przed nim kolejne wyzwanie. Dostał bowiem powołanie do reprezentacji Polski U-20, która zagra w mistrzostwach Europy dywizji A. Kadra przez cały czerwiec trenowała i rozgrywała mecze kontrolne. W spotkaniach sparingowych przeciwko rówieśnikom z Czech, Finlandii czy Łotwy nasi zawodnicy rywalizowali ze zmiennym szczęściem, lecz niezmiennie wyróżniającą się postacią naszej reprezentacji był własnie Kolenda. Rozgrywający Trefla Sopot w czterech z sześciu gier był najlepiej punktującym zawodnikiem i decydował o obliczu kadry.

 

– Grało mi się całkiem nieźle. Zdaję sobie sprawę, że trener Frasunkiewicz na mnie liczy, ale przede wszystkim sam wymagam od siebie. Chcę brać na swoje barki odpowiedzialność, dużo grać, zdobywać punkty oraz być przydatnym w taki sposób, który pomoże tej reprezentacji.

 

Od 4 do 6 lipca młodzi Polacy brali udział w turnieju we włoskim Cisternino. Ostatni etap przygotowań przed mistrzostwami Europy nie był udany, nasi reprezentanci przegrali kolejno z gospodarzami, Czarnogórą i Wielką Brytanią.

 

– W meczu z Brytyjczykami, decyzją sztabu szkoleniowego, odpoczywałem. Wyniki z Włoch są oczywiście niezadowalające, lecz nie to było najważniejsze. Trenerzy chcieli przede wszystkim przetestować różne ustawienia i rozwiązania taktyczne na tle trudniejszych rywali. Efekty tego mają pojawić się w Izraelu – uważa Kolenda.

 

Po sobotnim spotkaniu z Litwą już następnego dnia Polska zmierzy się z Grecją, a rywalizację w grupie D zakończy meczem ze Słowenią.

 

– Grupa jest trudna. Litwa to zdecydowanie najbardziej wymagający przeciwnik. Lepiej byłoby zagrać z kimś innym, bo zwycięstwo w inauguracyjnym meczu zawsze pomaga dobrze wejść w turniej. Nie zmienimy jednak terminarza. Faworytem nie jesteśmy, ale bez wątpienia dołożymy wszelkich starań, żeby osiągnąć dobry wynik, gdyż poprzeczkę zawieszamy sobie wysoko. Utrzymanie w dywizji A to nasz cel minimum – mówi lider reprezentacji.

 

Turniej w Izraelu może być dla Kolendy jednym z dwóch wielkich wydarzeń tego lata. Młody zawodnik znalazł się bowiem w szerokiej kadrze seniorskiej reprezentacji Polski, która na przełomie sierpnia i września zagra w mistrzostwach świata w Chinach.

 

– Powołanie bardzo cieszy, ale na razie skupiam się na turnieju w Izraelu. Tutaj mam poważną rolę do odegrania, a w przypadku kadry seniorskiej, nawet jeśli udałoby mi się dostać na mistrzostwa, co byłoby ogromnym wyróżnieniem, to zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie byłbym graczem zamykającym ławkę rezerwowych. Podchodzę do tego bardzo spokojnie i będę czekał na rozwój sytuacji.

 

Ewentualny wyjazd do Chin sprawiłby, iż przed rozpoczęciem sezonu 2019/2020 Kolenda nie miałby praktycznie czasu na regenerację.

 

– Nie stanowi to dla mnie problemu. Mam nadzieję, że mój organizm ma podobne zdanie (śmiech). Rozmawiałem z trenerem Stefańskim i wiem, że ten sezon będzie dla mnie bardzo ważny. Podobnie jak w kadrze młodzieżowej, tak i w Sopocie, będę miał dużo pracy do wykonania. Odpowiada mi to. Chcę brać odpowiedzialność za grę. Drużyna jest budowana z myślą o przyszłości i uważam, że to dobry kierunek. Pojawienie się młodych zawodników da nam jeszcze więcej energii i wydaje mi się, że pozytywnie wpłynie nie tylko na grę w lidze, ale też jakość treningów. Wszyscy będziemy chcieli się pokazać i udowodnić, że zasługujemy na występy – twierdzi koszykarz.

 

Aktualny kontrakt Kolendy z Treflem Sopot ma obowiązywać jeszcze przez co najmniej dwa sezony.