- Wysyłamy do Szwecji całkiem dobry skład - szeroki, ze sztafetami. Jest w reprezentacji Polski kilka gwiazd, więc śmiało możemy się spodziewać medali - uważa dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, a dziś wiceszef PZLA Majewski.

 

Przyznał, że wyliczenia związkowe dotyczące szans w europejskim czempionacie młodzieżowców mówią o 9-10 krążkach.

 

- Liczyliśmy i wyszło nam ok. 9-10 medali. Mamy swoje szanse i nie ma się co czarować. Wystarczy spojrzeć na listy i miejsca, które zajmują nasi reprezentanci. Zazwyczaj jest to czołówka. Są Swoboda, Bukowiecki, Mateusz Borkowski (RKS Łódź) na 800 m, nasze silne sztafety, Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław) na 400 m. To wszyscy nasi faworyci - dodał były kulomiot.

 

Swoboda (AZS AWF Katowice) biegała w tym sezonie już 11,18, a gdy została dwa lata temu w Bydgoszczy młodzieżową mistrzynią Europy uzyskała 11,42. W tym roku jednak szybciej od niej biegała Brytyjka Imani Lansiquot - 11,09, ale nie mam jej wśród zawodniczek zgłoszonych do startu w MME. Kulomiot Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn) w poniedziałek zdobył złoty medal uniwersjady, a wcześniej pchnął podczas zawodów Diamentowej Ligi w Rzymie 21,97. W jego przypadku brak złotego medalu mógłby być tylko spowodowany ogromnym pechem.

 

W składzie na MME w Szwecji są także płotkarka Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków) i oszczepnik Cyprian Mrzygłód (AZS AWFiS Gdańsk), którzy również prezentują w sezonie letnim znakomitą dyspozycję.

 

- W USA mają rozgrywki uniwersytetów, dzięki którym młodzi zawodnicy mogą dalej rywalizować. W Europie mamy zmagania młodzieżowe i jest to bardzo cenne. Jest tak dlatego, że część wielkich talentów objawia się dopiero w tym wieku, a nie w okresie juniorskim - ocenił Majewski.

 

Przyznał, że Szwedzi zawsze dobrze organizują imprezy sportowe. Dodał, że nie sposób przewidzieć pogody, ale jak pokazuje lipiec w Polsce - ta w lato potrafi być kapryśna w całej Europie. Pytany o szanse na dobry występ wieloboistki bydgoskiego Zawiszy Adrianny Sułek powiedział, że chcąc liczyć się w walce o medale znów musi poprawić rekord życiowy.

 

- Poziom tej konkurencji jest wysoki. Ada, żeby myśleć o medalu w Gavle musi poprawić rekord życiowy. Są w stawce bowiem, przynajmniej na papierze, lepsze od niej zawodniczki. Ona jest jednak na świetnym kursie. Robi "życiówki" w poszczególnych konkurencjach - ostatnio w skoku wzwyż. To dziewczyna bardzo poukładana i świetnie nastawiona do sportu. Jeżeli dalej się będzie tak rozwijać, to będziemy z niej mieli wielki pożytek. Trzeba jednak pamiętać, jak trudna jest to konkurencja - wskazał Majewski.

 

Dodał, że ma nadzieję na poprawę w Szwecji tegorocznych wyników Martyny Kotwiły (RLTL ZTE Radom), która wystartuje na 100, 200 i 4x100 m.

 

- Świat nie śpi. Ona jest w pierwszym roku młodzieżowca i będą w stawce starsze od niej dziewczyny. Martyna jest walczakiem i w imprezach mistrzowskich dobrze startuje. Miejmy nadzieję, że teraz też tak będzie i na 200 m powalczy o podium - ocenił wiceprezes PZLA.

 

Dwa lata temu to Polska była gospodarzem MME, a zawody odbywały się w Bydgoszczy. Biało-czerwoni zajęli wówczas ex aequo z Brytyjczykami drugie miejsce w klasyfikacji medalowej mając w dorobku trzy złote, cztery srebrne i trzy brązowe trofea. Na pierwszej pozycji uplasowali się Niemcy (4-6-8).

 

Zwycięstwa w Bydgoszczy odnieśli: Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno) w pchnięciu kulą, Swoboda (AZS AWF Katowice) na 100 m oraz sztafeta kobiet 4x400 m.

 

Srebrne medale zdobyli: dyskobolka Daria Zabawska, kulomiotka Klaudia Kardasz (obie KS Podlasie Białystok), Sofia Ennaoui (MKL Szczecin) w biegu na 1500 m oraz sztafeta mężczyzn 4x400 m.

 

Brązowe krążki wywalczyli: Michał Rozmys (UKS Barnin Goleniów) i Martyna Galant (OŚ AZS Poznań) na 1500 m oraz oszczepniczka Marcelina Witek (Polanik Piotrków Trybunalski).