Wojna na słowa

 

Do walki Keitha Thurmana (29-0, 22 KO) z Manny Pacquiao (61-7, 39 KO) - 20 lipca, Las Vegas - zostało jeszcze trochę czasu, ale wojna na słowa już trwa na całego. Rozpoczął ją mistrz WBC Thurman, który zasugerował, żeby znany z miłości do basketu Filipińczyk "skoncentrował się na grze w koszykówkę, bo boks to już nie dla niego". Senator Pacquiao zawsze bywa bardzo powściągliwy w wypowiedziach, ale jego trener Freddie Roach nigdy nie trzymał języka za zębami. Tym razem nie było inaczej - "Thurman bije jak dziewczynka. Tego nawet się nie da porównać do uderzeń Pacmana" - powiedział długoletni - z przerwami - szkoleniowiec mistrza świata w ośmiu kategoriach wagowych.

 

Dekada różnicy wieku zdaje się nie odstraszać znanych postaci boksu od stawiania na Pacquiao. Byli mistrzowie świata, Erik Morales i Ricky Hatton, są przekonani, że wiek nie będzie miał tutaj znaczenia. Morales, jeden z niewielu pięściarzy, którzy byli w stanie pokonać Pacquiao, kiedy był u szczytu swoich możliwości, twierdzi nawet, że walka nie potrwa pełnego dystansu, a Manny będzie w stanie znokautować Thurmana przed upływem dziesiątej rundy. Według Hattona, doświadczenie Pacquiao przeważy w walce z młodszym i nie mającym aż tak wielu testów na najwyższym światowym poziomie przeciwnikiem. Kto ma rację? To, co w tej chwili widzieliśmy z sal treningowych, w których przygotowują się obaj pięściarze wypada lepiej po stronie czterdziestolatka, ale znaczenie będzie miało tylko, co obaj pokażą wychodząc na ring. Bukmacherzy w Las Vegas w roli nieznacznego faworyta widzą Manny Pacquiao.

 

Tyson Fury zapowiada...

 

"Wszystko podpisane i ustalone. Tym razem go znokautuję. Tym razem nie będę miał trzyletniej przerwy od boksu, nie będę miał za sobą takiego picia alkoholu" - powiedział podczas imprezy w Bradford niepokonany na zawodowych ringach Tyson Fury (28-0-1, 20 KO) zapowiadając na 22 lutego 2020 roku rewanżową walkę z mistrzem świata wagi ciężkiej WBC, Deontay’em Wilderem (41-0-1, 40 KO).

 

Jak wszyscy doskonale wiemy, zapowiadanie w boksie CZEGOKOLWIEK z ponad półrocznym wyprzedzeniem, to jak wróżenie z fusów, więc biletów do MGM Grand w Las Vegas niekoniecznie już teraz szukałbym w Internecie. Co ciekawe, Tyson zdradził zdecydowanie mniej szczegółów, co do walki, która ma być nie za siedem miesięcy, ale już 5 października.

 

Ciągle nie wiadomo nawet kto ma być jego rywalem, choć dwa najczęściej wymieniane nazwiska to "specjalista" od przyjmowania środków dopingujących Jarrell Miller (23-0-1, 20 KO) lub praktycznie nieznany szerszej publiczności pięściarskiej Trevor Bryan (20-0, 11 KO). Bryan jest na pierwszym miejscu rankingu WBA, ale - podobnie jak drugie miejsce w rankingu WBO ostatniego rywala Fury, Niemca Schwarza - nie ma to żadnego sportowego znaczenia. Fury wśród potencjalnych rywali na październik wymienia sześciu zawodników - w tym Adama Kownackiego, sklasyfikowanego przez "Króla Cyganów" w grupie "amerykańskich pięściarzy, z którymi jest sens się bić. Oczywiście wymienienie Adama nie ma większego sensu, bo Polak wyjdzie na ring 3 sierpnia w pojedynku z Chrisem Arreolą i walczy nie dla ESPN tylko dla Premier Boxing Champions.

 

Jest jeszcze druga strona medalu - co do lutego będzie robił mistrz świata WBC Deontay Wilder? Amerykanin i jego ekipa na razie nie skomentowali informacji Fury’ego o lutowym rewanżu. Nie ma też potwierdzenia zapowiadanej wcześniej przez samego Amerykanina na wrzesień/październik walki z (około) czterdziestoletnim Luisem Ortizem (31-1, 26 KO). Będzie? Zostanie odwołana? Witamy w świecie zawodowego boksu, gdzie impreza jest pewna tylko wtedy, kiedy pięściarze wychodzą na ring.