Iran zrobił wszystko, by w tym finale w Chicago zagrać – komentuje Drzyzga. – W fazie grupowej grali naprawdę dobrze.

 

- U nich, w podobnych składach, przegraliśmy 2:3 – zauważa Mielewski.

 

- Dlatego nie można mówić, że w meczu z Iranem jesteśmy bez szans, bo byłoby to obelgą dla naszej drużyny – odpiera Drzyzga. – My po prostu nie jesteśmy faworytem, ale to dobrze! Będziemy zespołem, który będzie gryzł. A Iran nie jest drużyną poza naszym zasięgiem. Zresztą przed turniejem właśnie w tym spotkaniu upatrywaliśmy szansy na zwycięstwo i awansu do półfinału - przypomina Drzyzga. 

 

- Tak – potwierdza Mielewski. – O Brazylii myśleliśmy – to będzie dobry mecz, ale pewnie przegramy, może zdobędziemy punkt, ale zasadzić to się trzeba na Irańczyków. Tymczasem po zwycięstwie nad Brazylią czuję się, jak po wielu spotkaniach mistrzostw świata. Jestem podniecony – przyznaje Mielewski.

 

- Podskórnie baliśmy się, że to może być nokaut. Że przegramy trzy razy do 16 i po pięćdziesięciu minutach będzie po wszystkim. To co się wydarzyło naprawdę nie jest łatwe do wytłumaczenia – dodaje Drzyzga, mając na myśli, że cała wyprawa do Chicago, łącznie z tym, że trener Heynen dołączył do drużyny trzy godziny przed meczem, bo wcześniej był w Zakopanem, gdzie trenuje teoretycznie najsilniejszy nasz obecnie skład, to istne szaleństwo. 

 

- Ci zawodnicy przez te dwa tygodnie, które minęły od ostatniego turnieju fazy grupowej nie mieli za dużo czasu na trening – zauważa Mielewski.

 

- W zasadzie to zdążyli przeprać ciuchy i dobrze się wyspać – dodaje Drzyzga, żartując, że być może mieli czas na jedno towarzyskie spotkanie i legendarne już „elektrolity” czyli piwo z kolegami.

 

- To się kupy na razie nie trzyma – uważa Drzyzga, mając na myśli ciągłe łamanie przez Vitala Heynena obowiązujących przez dekady kanonów treningu siatkarskiego. – Ale pilot z nami leci (Heynen – przyp. red) i to wszystko ciągle do kupy jednak zlepia - podkreśla ekspert. 

 

- A nasze żarty, że zakopiańska grupa, widząc co w Chicago robią młodsi koledzy, poprosiła jednak pana woźnego, by otworzył im w nocy halę i zapalił światło, by mogli jeszcze mocniej popracować  i doszlifować wszystkie elementy, wcale już takimi żartami nie są – kończy Drzyzga i racji mu nie można odmówić.

 

Takiej konkurencji, jaka zrobiła się w naszej kadrze, takiego kłopotu bogactwa nie miał nigdy w historii żaden trener nie tylko siatkarskiej, ale chyba żadnej innej polskiej reprezentacji. Nie ma też takiego bogactwa w żadnej, innej federacji siatkarskiej, nawet rosyjskiej, gdzie zawsze wydawało się, że jest nieprzebrana liczba talentów.

 

Transmisja meczu Iran - Polska od godziny 23.45 w Polsacie Sport. Studio zaczynamy już od godziny 23.00 również w Polsacie Sport.

 

Cały odcinek "Prawdy Siatki" znajdziecie TUTAJ

 

WYNIKI I TABELE LIGI NARODÓW