Rosjanin przez lata dzierżył pas mistrza świata organizacji WBA (wywalczył go w 2012 roku, wcześniej posiadał tymczasową wersję), a w 2016 roku dołożył do kolekcji również tytuł IBF. W trakcie kariery przegrał tylko dwa pojedynki - niejednogłośnie na punkty z Marco Huckiem oraz Muratem Gassijewem.

 

W ostatnich latach bił się jednak coraz rzadziej, z mniej wymagającymi przeciwnikami. Wygrane z Markiem Flanaganem, Hizni Altunkayą oraz Mikiem Wilsonem były ważne, ale nie robiły już wrażenia na czołówce wagi cruiser. Lebiediew nie wziął też udziału w turnieju World Boxing Super Series, ale liczył na starcie z Oleksandrem Usykiem.

 

- Nadszedł czas na opuszczenie sportowej elity. Jako prawdziwy człowiek, mąż oraz ojciec muszę skupić się na rodzinie - stwierdził w oficjalnym oświadczeniu.