– Wspaniałe widowisko, dużo emocji. Dużo zmian, których nie mogliśmy sobie wytłumaczyć. Wszystko idzie po staremu. Tylko się cieszyć i wielkie gratulacje dla chłopaków. Ich gra falowała. Najlepiej punktował Bartosz Bednorz. Spodziewałem się, że będzie on chciał się zrehabilitować za mecze grupowe. Myślę, że mu się udało, może nie w stu procentach, ale wytrzymał presję – powiedział prezes PLS Paweł Zagumny. 
 
– Gdybym nie widział tego meczu, powiedziałbym: cuda, cuda, cuda.To się inaczej nie składało... Jeżeli mecz jest jednostronny, brzydki i się go wygrywa, to można to jakoś zrozumieć. Ale to był piękny mecz, mimo nocnej pory oglądało się go jednym tchem. Jeśli są jakieś wydarzenia, które warto zapamiętać, to właśnie takie mecze – stwierdził Ireneusz Mazur.
 
– Pierwszy set pokazał, że my jesteśmy gotowi do dobrej gry, a oni nie potrafili znaleźć na to odpowiedzi. Można sobie łatwo wyobrazić, że po dwóch setach mogliśmy prowadzić 2:0. Mówiliśmy nawet, że mogliśmy wygrać ten mecz 3:0. Sami siebie słuchaliśmy i trochę w to nie wierzyliśmy, ale my się ocieraliśmy o wynik mega sensacyjny, choć i tak sprawiliśmy sensację. Widać wyraźnie, że Brazylia nie dowiozła dobrej dyspozycji do finału. Liczby pokazują, że to nie był mecz wygrany przypadkiem. Mieliśmy małą liczbę błędów i graliśmy dobrze na siatce, dużo było obron. Sam tie-break był kwintesencją tej gry – dodał Wojciech Drzyzga.
 
Dyskusja ekspertów w załączonym materiale wideo.