Aleksandra Szutenberg: Przed startem mówiłaś, że interesuje Cię tylko złoto, że po to tu przyjechałaś. Jest srebro. Co Ty na to?

 

Malwina Kopron: Ja na to, że przegrałam złoto. Ja nie zdobyłam srebra, ja przegrałam pierwsze miejsce. Jest mi bardzo przykro, ale nie mam w tym roku szczęścia. Dożo walę po siatce i to mnie trochę niepokoi. Co będzie dalej? Zobaczymy. Mogę pocieszać się tylko tym, że w próbnym rzucie uzyskałam ponad 72,5 metra i to dawało mi złoto. Ale to była tylko próba, to się nie liczy.

 

Twoja forma nie jest najwyższa. Jaka jest przyczyna?

 

Sama nie wiem, trudno mi powiedzieć. Cały czas trenuję, a technika kuleje. Jak nie poprawię techniki, to nie będzie to wyglądało dobrze. Mogłabym powiedzieć, że czas się wziąć do roboty, ale ja naprawdę cały czas trenuję. Może więc czas wrzucić na luz? Nie wiem, muszę to przemyśleć.

 

Zbliżają się bardzo ważne starty.

 

Do tych startów jeszcze trzy miesiące, chciałabym, żeby te wyniki przyszły nieco wcześniej, żeby się podbudować. Nie mam jeszcze minimum na igrzyska olimpijskie. Musi być lepiej, limit pecha chyba już w tym roku wykorzystałam. Dobrze, że jest jeszcze sporo czasu.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.