Swoboda: Nie podjęłam jeszcze decyzji w sprawie startu na MŚ

Inne
Swoboda: Nie podjęłam jeszcze decyzji w sprawie startu na MŚ
fot. PAP

Ewa Swoboda, która w szwedzkim Gavle obroniła tytuł młodzieżowej mistrzyni Europy w biegu na 100 m, powiedziała, że nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie startu na mistrzostwach świata w Dausze. - Śmieszy mnie robienie z tego sensacji - podkreśliła.

Swoboda (AZS AWF Katowice) wygrała w piątek rywalizację na 100 m z wyraźną przewagą. Druga była Francuzka Cynthia Leduc - 11,40, a trzecia Niemka Lisa Nippgen - 11,45. Wynik Polki jest jej najlepszym rezultatem w tym sezonie, o zaledwie 0,03 gorszym od rekordu życiowego z 2016 roku. Młodzieżowa mistrzyni Europy wypełniła też minimum PZLA na igrzyska olimpijskie w Tokio.

 

- 11,15 kosztowało mnie dużo pracy i nadrabiania na treningu straconego czasu w Japonii podczas nieoficjalnych mistrzostw świata sztafet. Myślę, że na nową "życiówkę" trzeba mega mocno zapracować i czas pokaże, co to będzie i kiedy będzie to możliwe - wskazała Swoboda.

 

Po jej sukcesie w Gavle portale obiegła informacja o jej słowach o tym, że rezygnuje z udziału w mistrzostwach świata w Dausze. Sprinterka wyjaśniła, że nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie.

 

- Dalej będę normalnie startować w tym sezonie, bo przecież forma jest, wiec dlaczego mam odpuszczać starty? Po drodze są m.in. drużynowe mistrzostwa Europy w Bydgoszczy. Śmieszy mnie robienie sztucznej sensacji z tego, że nie startuję na MŚ. Nie ma podjętej decyzji w tej sprawie. Po prostu uważam, że bieganie tylko w eliminacjach byłoby dużą stratą czasu z uwagi na termin tych mistrzostw. To też powodowałoby, że straciłabym starty w hali w 2020 roku, a ja uwielbiam biegać pod dachem - dodała Swoboda.

 

Podkreśliła, że nikt z polskich dziennikarzy nie kontaktował się z nią w sprawie jej występu na MŚ, a ona po wygranej w Gavle zasugerowała jedynie swoje wątpliwości w sprawie występu w Katarze.

 

Dodała, że jej bardzo dobre wyniki w 2019 roku, m.in. halowe mistrzostwo Europy wynikają z tego, że poukładała sobie wszystko w głowie.

 

- Udało mi się poukładać wszystko tak jak chciałam i jak widać bardzo dobrze działa to na moje wyniki sportowe. Bieganie z czystą głową i pełnym skupieniem to coś wspaniałego, nie mam gdzieś z tyłu głowy czegoś, co zatruwa mi moje myśli. I bardzo mi z tym dobrze - wskazała sprinterka pochodząca z Żor.

 

Pytana o swoje sportowe marzenie związane z dystansem 100 m powiedziała, że na pewno jest nim złamanie bariery 11 sekund.

 

- Na pewno nie przyjdzie to samo z siebie i trzeba na to bardzo ciężko zapracować. Podczas igrzysk w Tokio chciałabym wystąpić w finale, ale żeby myśleć o medalu trzeba biegać 10,80, a to obecnie nie mieści mi się jeszcze w głowie - dodała.

 

Odniosła się także do swoich relacji z kibicami i fanami. Przyznała, że strasznie krępuje ją, gdy ktoś nieznajomy traktuje ją jak swoją przyjaciółkę.

 

- Przez to unikam często wychodzenia gdziekolwiek. Nie lubię, gdy ludzie są nachalni. Dziwią mnie różne sytuacje i jakieś sztuczne przytulanie się do mnie, dotykanie mnie. Zdarzają się nawet takie sytuacje, że mam ochotę po prostu uciekać - wyznała.

 

W jej ocenie ludzie czasami nie rozumieją, że sportowcy są tylko ludźmi i chcą czasami chwilę odsapnąć.

 

- My też po starcie mamy jakieś sprawy do załatwienia. Nie możemy stanąć czasami do wszystkich zdjęć, bo bylibyśmy w domu czy hotelu ciemną nocą. Zawsze staram się podejść do dzieciaków i porozmawiać, ale niektórzy dorośli reagują oburzeniem i pytaniami "czy ja w końcu tu w ogóle podejdę". Nie dajmy się zwariować. Dziękuję wszystkim za wsparcie i doping. On bardzo pomaga, ale miejmy we wszystkim pewien umiar - zaapelowała Swoboda.

KN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze