Po raz trzeci z rzędu spotkanie rozegrano w rodzinnym mieście byłego gracza klubów NBA. Koszykarz i zaproszone przez niego gwiazdy filmu, muzyki i sportu ponownie przyciągnęły na trybuny Atlas Areny kilka tysięcy widzów.

 

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Gortat podkreślił ważną rolę żołnierzy. "To oni są tak naprawdę siłą naszego kraju i do każdego kataklizmu to oni wyjeżdżają nas ratować i nam pomagać. Dlatego wielkie brawa dla was za to co robicie" - powiedział zwracając się do rywali.

 

Na środku boiska za lata gry na korcie podziękował również Agnieszce Radwańskiej. Była tenisistka dostała od publiczności długie brawa i nie kryła wzruszenia. "Dziękuję za to wyróżnienie, które jest dla mnie wielką niespodzianką. Jeszcze raz dziękuję wszystkim kibicom, którzy byli ze mną przez tyle lat. Teraz została mi tylko gra w koszykówkę i mam nadzieje, że dziś mi dobrze pójdzie. Ale nie obiecuję dużo punktów" – przyznała finalistka Wimbledonu.

 

Oprócz niej tym razem "powołania" Gortata przyjęli m.in. siatkarze - Bartosz Kurek i Mariusz Wlazły, aktorzy - Agnieszka Włodarczyk, Joanna Koroniewska, showman Szymon Majewski, prezenter Maciej Dowbór czy lekkoatleta Paweł Fajdek.

 

- To już mój trzeci mecz i idzie mi coraz lepiej, bo trafiłem do kosza dwa razy z rzędu. Ale najważniejszy jest cel i zawsze kiedy spotykamy się Marcinem i pada pytanie, czy zagram - od razu się zgadzam. Dziękuję, że mogę tutaj być, bo spotykam fajnych ludzi, tworzymy ciekawe widowisko, a możliwości, jakie stwarza dzieciakom Marcin są niebywałe. Wielki podziw i szacunek dla tego człowieka - zaznaczył Wlazły.

 

Team gwiazd wzmocnili reprezentanci Polski w koszykówce m.in. kapitan kadry Adam Waczyński i Karol Gruszecki, ale od początku lepiej radzili sobie żołnierze. Długo prowadzili, lecz po przerwie w ekipie Gortata pojawiły byłe strzelby koszykarskiej kadry: Andrzej Pluta, Dominik Tomczyk, Mariusz Bacik i Maciej Zieliński. Z nimi składzie gra była już bardziej wyrównana i wszystko rozstrzygnęło się dopiero w dogrywce. Ostateczni żołnierze triumfowali 79:78 (16:12, 19:8, 9:19, 19:24, 16:15). To było czwarte zwycięstwo reprezentacji polskiej armii, która wyrównała stan rywalizacji z drużyną Gortata.

 

- Jestem zły, bo nie lubię przegrywać. Ale ulegliśmy dziś prawdziwym zawodowcom, którzy regularnie trenują i grają w kosza. Nie musiało się tak skończyć, lecz w naszej drużynie jest wielu celebrytów i sportowców, którzy pierwszy raz trzymali piłkę w rękach - podsumował były środkowy m.in. Washington Wizards, Phoenix Suns i Los Angeles Clippers.

 

Sobotni mecz, z którego dochód ze sprzedaży biletów przekazany zostanie na rzecz wspierającej młodych sportowców fundacji MG13 "Mierz Wysoko", był finałem 12. edycji campów. Ich ideą jest promowanie uprawiania sportu i koszykówki wśród dzieci oraz młodzieży. W tym roku treningi zorganizowano w Rumi, Warszawie, Karpaczu i Łodzi. Wzięło w nich udział kilkaset młodych adeptów koszykówki. W sumie przez ponad 10 lat wakacyjnej akcji z Gortatem trenowało przeszło 10 tysięcy dzieci, młodzieży oraz osób niepełnosprawnych.

 

Najlepszym zawodnikiem tegorocznych campów został 13-letni Cezary Zabrocki z Wejherowa. W nagrodę dołączył do zespołu Gortata oraz pojedzie do USA i będzie gościem polskiego koszykarza. Do Stanów Zjednoczonych poleci też szóstka pozostałych finalistów tegorocznych obozów.

 

Przed meczem ulicą Piotrkowską przejechały bojowe wozy z uczestnikami imprezy. Na słynnym deptaku prezentowano sprzęt wojskowy oraz specjalne jednostki Wojska Polskiego wraz z uzbrojeniem i pojazdami.