W co-main evencie kapitalny powrót do oktagonu zaliczył członek UFC Hall of Fame Urijah Faber (35-10, 10 KO, 17 SUB), który już w 46. sekundzie znokautował faworyzowanego i o czternaście lat młodszego Ricky'ego Simona (15-2, 5 KO, 2 SUB). Mimo otrzymania chwilę wcześniej piekielnie mocnego ciosu sierpowego, "Dzieciak z Kalifornii" ustrzelił przeciwnika mocnym prawym sierpowym w skroń i po chwili sędzia Mike Beltran był zmuszony przerwać walkę.

 

Chwilę później do oktagonu weszły Germaine de Randamie (9-3, 4 KO) i Aspen Ladd (8-1, 5 KO, 1 SUB). Wiele pytań pojawiało się w kontekście dyspozycji Amerykanki, która podczas oficjalnego ważenia miała problemy, by w ogóle ustać na własnych nogach. Trudy związane z katorżniczym zbijaniem wagi okazały się decydujące i Ladd została znokautowana przez faworyzowaną Holenderkę już w 16. sekundzie walki. De Randamie wykorzystała wówczas w pełni swój zasięg i mocnym prawym prostym "odcięła rywalce prąd".

 

 

Sędzia Herb Dean błyskawicznie wkroczył między zawodniczki chcąc ratować zdrowie leżącej na macie Amerykanki. Po walce pojawiły się głosy, że doświadczony arbiter zrobił to nieco za wcześnie, ale obserwując zachowanie Ladd można było wysnuć tezę, że zupełnie nie miała już ona ochoty, by kontynuować potyczkę.

 

Pojedynek zakończył się więc po 16 sekundach, a biorąc pod uwagę niemal równie błyskawiczny co-main event, stało się jasne, że mamy do czynienia z absolutnym rekordem amerykańskiej organizacji.