Maciej Turski: Główny trener obozu KSW Camp Pro Paweł Derlacz, na co dzień Berkut Arrachion Olsztyn. Niedaleko miał trener do Giżycka. Jakie były motywy, że zdecydował się pan przejąć dowodzenie nad tym obozem?

Paweł Derlacz: Bardzo się cieszę i dziękuję włodarzom KSW za taką propozycję. Ja jestem zawsze otwarty na taką współpracę. To jest też nauka dla mnie. Cieszę się, że mogę swoje doświadczenie i swoją wiedzę przekazać zawodnikom. Wszyscy są jej żądni. Poziom sportowy jest dobry.

Dużo jednostek treningowych, nawet po 3-4 dziennie. W połowie obozu widać, że niektórzy odczuwają jego trudy.

Chłopaki pracują bardzo ambitnie. Od godziny 7.00 mają trening rozruchowy połączony z rozciąganiem i ćwiczeniami funkcjonalnymi. Później stójka, Muay Thai i o 17.00 główna jednostka ze mną. Pracy jest dużo, przed nami jeszcze kilka ciężkich dni. Na razie jest dobrze. To są osoby, które poświęciły swój czas, pracę i pieniądze. Chcą z tego, jak najbardziej skorzystać i chwała im za to.

Grzegorz Sobieszek, osoba odpowiedzialna za ten obóz, powiedział, że jednym z założeń jest nadzór organizacji KSW nad tymi chłopakami, by może w przyszłości któregoś z tych zawodników dołączyć do KSW. Są tutaj jednostki, które mogłyby dołączyć do organizacji i spróbować w niej swoich sił?

Myślę, że tak. Są naprawdę ciekawi zawodnicy w kategoriach 77 kg i 66 kg. Podoba mi się też waga ciężka. Dwóch chłopaków ze Słowacji. Jednego z dywizji do 93 kg znamy dobrze, bo przyjeżdża na obozy Arrachionu do Zakopanego. Mamy kilku interesujących zawodników. Jeżeli zamysł KSW jest taki, żeby z nich zbudować kilka kontraktów to super. Jeśli zostanę poproszony o jakąś analizę lub podpowiedź, to na pewno pomogę. Takie projekty są dobre, bo to szansa, żeby się pokazać.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.