Marek Magiera: Jak oceniasz pierwszą część sezonu w waszym wykonaniu?
 
Martyna Grajber: Praktycznie od razu po sezonie przyjechałyśmy na zgrupowanie. I tak naprawdę od razu zaczęło się granie. Turniejem w Montreux rozpoczęłyśmy sezon reprezentacyjny, później od razu poleciałyśmy na pierwszy turniej Ligi Narodów do Opola. Myślę, że było sporym zaskoczeniem, że pomimo krótkiego okresu przygotowawczego, udało nam się stworzyć fajny kolektyw. Wiadomo, że wiele rzeczy jest jeszcze do poprawy, ale w tych warunkach wyglądało to całkiem dobrze. Udało się zakwalifikować do Final Six, co było niespodzianką. Przed sezonem nikt nas nie stawiał w najlepszej szóstce Ligi Narodów. Mamy dużo materiałów do analizy, do poprawy i teraz chwilę na przerobienie tego. Natomiast tych pozytywnych rzeczy jest od groma.
 
Odniosłem wrażenie, że pasuje wam takie granie w kółko. Turniej, dwa-trzy dni przerwy, turniej... Ta gra wygląda lepiej, niż po długim okresie przygotowawczym.
 
Faktycznie, w zeszłym roku w Lidze Narodów również z turnieju na turniej grałyśmy coraz lepiej. Wszyscy wiedzą, że jest to bardzo duże obciążenie, dlatego wielkie siatkarskie legendy protestowały w sprawie napiętego kalendarza. Dla nas, tak jak powiedziałeś, wychodzi to na plus. Z turnieju na turniej bardziej zaczynamy się czuć na boisku, stajemy się bardziej pewne siebie. Zwycięstwa też dodają odwagi i pewności siebie. Fajnie, że tak się to dla nas układa.
 
Srebrny medal chłopaków na Uniwersjadzie to sukces, czy nie?
 
Ja uważam, że sukces...
 
A ten wielki facet, co tam grał z "1" (Jan Nowakowski – prywatnie partner Martyny Grajber) co uważa?
 
Przyjechał i był bardzo niezadowolony. Fakt, że mieli drużynę, która aspirowała do złota i też chłopaki postawili sobie taki cel przed turniejem. Włosi w finale zagrali bardzo dobre spotkanie, a nasi nie weszli na swój najlepszy poziom, na który było ich stać. Myślę, że to najbardziej boli, bo wszystko było na wyciągnięcie ręki i zabrakło naprawdę niewiele. Włosi przed swoją publicznością zagrali koncertowe spotkanie i czapki z głów, że właśnie w finale potrafili zagrać najlepszą siatkówkę. Naszej drużynie trochę zabrakło, ale i tak każdy medal jest sukcesem.