Olimpijska odmiana gry jajem czyli rugby siedmioosobowe - to niezwykle dynamiczny sport. Mecz trwa 2x7 minut. Siedmioosobowe drużyny walczą na pełnowymiarowym boisku, co powoduje, że zawodnicy mają dużo miejsca. Akcje są niezwykle dynamiczne, zawodnicy rozwijają oszałamiające prędkości (wielu biega poniżej 11 sekund na 100 m). Mecze często rozstrzygają się w ostatniej akcji, wiele razy już w doliczonym czasie gry. 

 

"Siódemki" to najszybciej rozwijająca się odmiana tej dyscypliny sportu. W 2016 właśnie ta odmiana sprawiła, że rugby po niemal 100 latach przerwy wróciło do programu igrzysk. W Rio de Janeiro wśród mężczyzn triumfowało Fidżi (w finale pokonało Anglię), wśród panń Nowa Zelandia (srebro również dla Anglii).

 

Dzięki „siódemkom” liczba zarejestrowanych graczy rugby doszła w 2018 roku 9,6 mlkn zawodników! Tak, to nie pomyłka. Dziś rugby to sport numer dwa na Kuli Ziemskiej, jeśli chodzi o liczbę wydanych licencji. Warto podkreślić, że blisko trzy miliony to zawodniczki, wśród nich również Polki, które w „siódemkach” radzą sobie coraz lepiej i są dużo wyżej notowane od Polaków.

 

Męska kadra już czwarty rok jest w elicie, czyli wśród 12 najlepszych ekip Europy. Ale uczciwie trzeba przyznać, że w dwóch ostatnich sezonach utrzymywała się w tej elicie dzięki temu, że Polska już po raz trzeci będzie gospodarzem jednego z turniejów Rugby Europe Grand Prix Series, czyli właśnie mistrzostw Europy. Polki od kiedy awansowały są w ósemce, a ich celem jest awans do World Series i jest to cel coraz bardziej realny. Mężczyźni na razie mogą pomarzyć o takim wyniku. 

 

W tym roku są to dwa męskie turnieje GPS7. Pierwszy odbył się w Moskwie. Tam nasza męska kadra zajęła 11 miejsce, wygrywając ostatni mecz z Rumunią. Panie też były w Rosji - w Kazaniu - ale poradziły sobie dużo lepiej, zajmując siódme miejsce, co dało im przepustkę do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio. Panowie męskie kwalifikacje obejrzeli w telewizji. Panie walczyły dzielnie, zajęły szóste miejsce. Awans wywalczyły Angielki. U mężczyzn również Anglicy (bilet do Tokio zdobyli dla Wlk. Brytanii).

 

W Łodzi stawką turnieju będzie tytuł mistrza Europy. Po pierwszym turnieju w Moskwie prowadzą Francuzi, którzy wyprzedzili Irlandczyków, Anglików i Niemców. To te zespoły powinny się liczyć w walce o tytuł. Stawkę uzupełniają w kolejności dalszych miejsc z Moskwy: Walia, Hiszpania, Włochy, Portugalia, Rosja, Gruzja, Polska i Rumunia.

 

W sobotę uczestnicy będą walczyć w trzech grupach po cztery drużyny każdy z każdym. W niedzielę rozpoczną się mecze fazy pucharowej. Specyfika turniejów rugby 7 jest taka, że nikt nie odpada z rywalizacji. Wszyscy grają do końca, tylko w zależności od tego, z którego miejsca wychodzą z grupy, walczą potem albo w pierwszej ósemce, albo o lokaty 9-12. Do ósemki awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy plus dwie najlepsze z trzecich miejsc.

 

Potem, czyli już w niedzielę – zwycięzcy pierwszych spotkań awansują do czwórki, przegrani grają o lokaty 5-8. Podobnie jest w dolnej „połówce”. Zwycięzcy biją się o miejsce 9-10, przegrani o 11-12. Turniej zamykają finały – od meczu o miejsce 11, przez 9, 7, 5, 3 aż do tzw. Finału Cup, czyli spotkania o końcowy triumf w turnieju. Nie ma więc starć, które nie mają stawki. W każdym jest o co się bić.

 

Mistrzostwo Europy zdobędzie drużyna, która w dwóch turniejach zgarnie najwięcej punktów. Do grupy niższej (Rugby Europe Trophy) spadnie ostatnia ekipa po dwóch turniejach. Na razie są to beniaminkowie z Rumunii. O co walczy Polska?

 

- Stawiamy sobie ambitny cel, czyli awans do ósemki. Chcemy wygrać w grupie dwa mecze – z Walią i Włochami. Irlandczycy raczej będą poza zasięgiem – mówi kapitan Biało-Czerwonych Dawid Plichta. – Oczywiście jeśli Walia przywiezie mocny skład, będzie ciężko, ale mamy nadzieję, że postawią na młodzież, a wtedy otworzy się szansa dla nas. Z Włochami, od kiedy awansowaliśmy do elity, toczymy wyrównane boje. Czas ich pokonać – zapowiada Plichta.

 

- Mamy chyba najsilniejszy skład od dwóch lat. Jest kilka powrotów. Po dłuższej przerwie pojawił się na zgrupowaniu Szymon Sirocki (najskuteczniejszy polski rugbista w cyklu GPS7). Przyleciał też Steven Bryant (Anglik z polskimi korzeniami, mający prawo występować w biało-czerwonych barwach - przyp. red). Starsi zawodnicy są w formie, młodsi się zaaklimatyzowali. Wierzę, że będziemy w stanie sprawić niespodziankę przed własną publicznością, bo tak trzeba nazwać nasz cel – kończy Plichta.

 

Pierwszy mecz Polacy rozegrają w sobotę o godz. 12.50. Spotkanie to zakończy inaguracyjną kolejkę meczów, która rozpocznie się o godz. 11 starciem Hiszpanii z Portugalią. Druga sobotnia faza spotkań wystartuje o 13.45 meczem Francja – Portugalia, a zakończą ją znów Polacy – tym razem z Walią o 15.35. Po raz trzeci sonotnia walka rozpocznie się od meczu Francja – Hiszpania o godz. 16.30. Polacy zakończą dzień meczem z Włochami o 18.20.

 

Wszystkie spotkania, a będzie ich w sobotę 18 pokaże na żywo Polsat Sport Fight oraz Polsatsport.pl.

Niedziela to również trzy bloki: godz: 11-12.50, 14.15-14.59 oraz finałowe starcia 15.56 -18.11.

 

 

Transmisje tak jak w sobotę na Polsat Sport Fight oraz Polsatsport.pl