Najlepsi pięściarze ostatniej dekady: Mayweather Jr czy Manny Pacquiao?

Sporty walki
Najlepsi pięściarze ostatniej dekady: Mayweather Jr czy Manny Pacquiao?
fot. PAP/EPA

Bezpośredni pojedynek, w 2015 roku wygrał Floyd Mayweather Jr, ale to Manny Pacquiao jest jeszcze na bokserskiej scenie, do tego wciąż głodny wielkich wyzwań. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że na takich jak oni przyjdzie nam długo czekać.

O wyjątkowości Mayweathera Jr chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Nie przegrał od 1996 roku, od igrzysk olimpijskich w Atlancie gdzie zdobył brązowy medal w wadze piórkowej. Miał wtedy 19 lat i był wielką nadzieją amerykańskiego boksu, a jego półfinałową porażkę uznano za kontrowersyjną.

 

Ale zawodowa kariera to pasmo nieustających sukcesów. Tytuły mistrzowskie w pięciu kategoriach wagowych, żadnej porażki na koncie, 50 zwycięskich pojedynków. I setki milionów zarobionych w ringu dolarów. I choć ostatni raz widzieliśmy go w ringu dwa lata temu, to trudno znaleźć lepszego od niego w tej mijającej dekadzie.

 

Znany amerykański dziennikarz Michael Rosenthal stworzył listę najlepszych pięściarzy dekady w całej historii zawodowego boksu. Oto ona.

 

• 1910s: Sam Langford (178-29-39, 126 KO). Amerykanin pochodzenia kanadyjskiego uważany za najlepszego spośród tych, którzy nigdy nie zostali mistrzami świata. Wygrywał od wagi lekkiej do ciężkiej. Pierwowzór Mike’a Tysona. Miał tylko 171 cm wzrostu. Tym który przegrał z nim rywalizację był Jimmy Wilde (132-3-1, 99 KO), mistrz wagi muszej.

 

• 1920s: Benny Leonard (90-6-1, 70 KO) . Wielu ekspertów twierdzi, że pięściarz z Nowego Jorku był najlepszym mistrzem wagi lekkiej w historii. Konkurentem Leonarda na tej liście był legendarny czempion kategorii średniej Harry Greb (107-8-3, 48 KO).

 

• 1930s: Henry Armstrong (152-22-9, 101 KO) - Amerykanin z Ohio był jednocześnie mistrzem trzech kategorii, piórkowej, lekkiej i półśredniej. Jedyny w swoim rodzaju. Wygrał rywalizację z Tonym Canzonerim (137-24-10, 44 KO).

 

• 1940s:”Sugar” Ray Robinson (174-19-6, 109 KO) . Urodzony w Georgii mieszkaniec nowojorskiego Harlemu był największy czempionem wagi półśredniej, ale genialny defensor Willy Pep (229-11-1, 65 KO), mistrz kategorii piórkowej też był wybitną postacią zawodowych ringów.

 

• 195Os: Znów Ray Robinson. Po zmianie kategorii na średnią dalej był wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Archie Moore (186-23-10, 132 KO), mistrz wagi półciężkiej, kolejna, nietuzinkowa postać.

 

• 1960s: Muhammad Ali (56-5, 37 KO). Chyba nikt nie miał wątpliwości, że faktycznie był NAJWIĘKSZY. Nie tylko w ringu. Portorykańczyk Carlos Ortiz (61-7-1, 30 KO), mistrz wagi lekkiej nie miał w tej rywalizacji szans.

 

• 1970s: Roberto Duran (103-16, 70 KO). Brutalny czempion z Panamy o wspaniałych umiejętnościach bokserskich. Jego ciosy na korpus to wzorzec tego uderzenia. W wadze lekkiej siał spustoszenie, ale tytuły zdobywał jeszcze w trzech wyższych kategoriach. O Argentyńczyku Carlosie Monzonie (87-3-9, 59 KO) , mistrzu wagi średniej można było w tym czasie mówić podobnie.

 

• 1980s: Ray „Sugar” Leonard (36-3-1, 25 KO). Mistrz olimpijski z Montrealu (1976) był zjawiskowym czempionem zawodowego boksu. Amerykanin pokonał Durana i swoich wielkich rodaków, Thomasa Hearnsa i Marvina Haglera po epickich bojach, które zapisały się na wieki w historii tej dyscypliny. Ten który w subiektywnej opinii Rosenthala z nim przegrał, Julio Cesar Chavez(107-6-2, 85 KO), to też nie mniejsza legenda, duma Meksyku, ktoś w tym fachu naprawdę wyjątkowy.

 

• 1990s: Roy Jones Jr (66-9, 47KO) . W czasach gdy dominował nie było na niego silnych. Prawdziwy, fascynujący geniusz. Nokautował kiedy chciał i jak chciał, a przy tym był niedotykalny dla rywali. A ten drugi to Pernell Whitaker(40-4-1,17 KO), jego nieco starszy kolega, „Czarodziej defensywy”, który zginął tragicznie w minioną niedzielę potrącony przez samochód.

 

• 2000s: Manny Pacquiao (61-7-2, 39 KO). 40letni Filipińczyk, mistrz ośmiu kategorii wagowych, wciąż pisze swoją niezwykłą historię i nikt nie wie jaki będzie jej koniec. Drugi na tej liście Floyd Mayweather Jr (50-0, 27 KO) może jeszcze wróci, choć to mało prawdopodobne.

 

• 2010s: Floyd Mayweather Jr (to już moja opinia, nie Rosenthala, on poczeka spokojnie do końca dekady). A kto zasługuje na drugie miejsce? Jeśli Manny Pacquiao pokona Keitha Thurmana, a później wygra jeszcze z Errolem Spencem Jr lub Shawnem Porterem, będzie miał trzy pasy w wadze półśredniej i nie będzie wyjścia. Zresztą kto wie, może Floyd Jr naprawdę da się skusić, wróci z emerytury i doczekamy się mega rewanżu z Pacquiao.

 

Nie ma w tym gronie wielu naprawdę znakomitych mistrzów, z wielkich czempionów wagi ciężkiej jest tylko Ali oraz niedoceniany Langford. A gdzie chociażby Joe Louis?

 

Pamiętajmy jednak, że takie listy, to tylko zabawa, zawsze można mieć inne zdanie, choć ta sporządzona przez Rosenthala jest wyjątkowo solidna i tak naprawdę nie ma słabych punktów. A jeśli prowokuje do dyskusji to tylko dlatego, że czasami trudno się zdecydować, który z pięściarzy był lepszy. Historia zawodowego boksu to przecież tysiące wielkich walk i setki wielkich mistrzów. Nie wszystkich zapamiętamy tak jak na to zasługują. Ale wielu z nich to legendy już za życia, jeszcze w trakcie trwania kariery. Tak jest w przypadku Manny’ego Pacquiao.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze