Czy sezon 2019/2020, który właśnie się rozpoczyna, może być tym, w którym zobaczymy jakieś światełko w tunelu?

Przede wszystkim pada mit, że w polskiej piłce klubowej nie ma pieniędzy. Oczywiście nie możemy równać się z takimi potęgami jak Anglia, Niemcy, Francja czy Hiszpania, ale w stosunku do wielu innych państw z naszego regionu, których przedstawiciele osiągają lepsze wyniki sportowe, jesteśmy pod tym względem wyżej. Ba, to polska ekstraklasa uchodzi dla Serbów, Słowaków, Czechów, Litwinów, czy słabszych Portugalczyków i Hiszpanów za idealne miejsce do pracy.


Ekstraklasa S.A., prowadząca piłkarskie rozgrywki najwyższej klasy w Polsce za sezon 2018/2019 przekazała klubom 164,3 mln zł. Największy wpływ na wartość środków przekazywanych przez Ekstraklasę swoim akcjonariuszom mają wpływy osiągane z tytułu praw mediowych. W kolejnych dwóch sezonach mają one wzrosnąć o 60 procent w stosunku do średniej rocznej wartości obowiązującego dotychczas kontraktu. W efekcie do klubów ma trafić co najmniej 225 mln zł w każdym sezonie. To jest naprawdę sporo.
W ostatnim czasie wręcz lawinowo zwiększa się dostępność ligowej piłki w kanałach telewizyjnych. W tym także w kanałach otwartych. A zatem zasięg jest coraz większy. Gwarantowana wartość kontraktów z nadawcami, obejmująca licencje i koszty produkcji sygnału telewizyjnego, ma osiągnąć rekordowy poziom blisko 250 mln zł na sezon. Tym samym Ekstraklasa z 11. miejsca wskoczy na 8. pozycję w Europie pod względem wartości praw mediowych.

Zmieniono sponsora tytularnego na PKO Bank Polski, wpływy z tytułu praw marketingowych zwiększyły się do ponad 30 mln złotych. Frekwencja na stadionach nieco spadła (wcześniej zwyżki były napędzane przez Górnika Zabrze i Lecha Poznań, które ostatnio obniżyły loty), ale na stadiony są nowoczesne i bezpieczne. Szef Ekstraklasy SA Marcin Animucki chwali się, że w kwestii funkcjonalności stadionów i wszystkich kryteriów, które powinny spełniać, jesteśmy na trzecim miejscu w Europie!

To wszystko jest super. Pytanie tylko co z tego? Skoro jest tak dobrze to dlaczego nie ma wyników na arenie międzynarodowej? Dlaczego liga jest aż tak bardzo zdominowana przez przeciętnej klasy obcokrajowców (może się zdarzyć, że w meczach Jagiellonii, Cracovii czy Korony nie zagra ani jeden Polak), dlaczego liga nie kreuje zawodników do reprezentacji? Nawet nasza młodzieżówka składa się z graczy, którzy już tę ligę opuścili.

Można odnieść wrażenie, że Ekstraklasa staje się produktem samym w sobie, który jest w rzeczywistości oderwany od tego, czym jest piłka europejska, choćby na średnim poziomie. Niby zasady są te same, stadiony podobne, ale my gramy w swoją dyscyplinę, oni w swoją. Stajemy się jakąś wyspą, na której życie przyjemnie się toczy (tu naprawdę można dobrze zarobić i dzięki otoczce medialnej oraz zainteresowaniu kibiców robić za prawdziwą gwiazdę wcale nią nie będąc), ale tylko udajemy, że to jest prawdziwy futbol. Pięknie opakowujemy coś naprawdę słabego.

Szefowie Ekstraklasy proszą o cierpliwość i tłumaczą, że obecny stan rzeczy jest efektem wieloletnich zaniedbań. Że spadliśmy przez to w rankingach i mając wydłużoną ścieżkę, nasi przedstawiciele nie są się w stanie dostać do fazy grypowej Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. No i że liga nie jest aż tak słaba jak opinia, która do niej przylgnęła, że tutaj naprawdę zdarzają się bardzo dobre mecze, są ciekawi zawodnicy, padają piękne gole…

Może i coś w tym jest, PR-owo można pewne niedoskonałości przykryć, dobre rzeczy uwypuklić. Ale generalnie nie powinniśmy się czarować. Wstydliwy spadek z 25 na 27 miejsce w rankingu lig europejskich to nie jest zamierzchła historia, tylko świeża sprawa. Pozostawienie wszystkiego tak jak jest, uzbrajanie się jedynie w cierpliwość i oczekiwanie, że z biegiem czasu wszystko się ułoży, jest jednak skrajną naiwnością.

WYNIKI I TABELA PKO EKSTRAKLASY