Piłka nożna

Bale coraz bliżej transferu do Chin. Kuszą go...

Francuski trener wraca do Madrytu po krótkich wakacjach w celu odbudowy sportowego sukcesu marki, jaką jest Real na arenie europejskiej. Zabieg ten wiążę się oczywiście z przebudową kadry. Po ogromnych wzmocnieniach z Edenem Hazardem i Luką Joviciem na czele, przyszła pora na wietrzenie szatni.

 

Jednym z etapów tego działania jest pozbycie się zarabiającego ogromne pieniądze Bale'a, który - jak mówią hiszpańskie media - jest naczelną jednostką odpowiedzialną za psucie atmosfery w szatni "Los Blancos".

 

- Gareth Bale nie pojawił się w kadrze meczowej, ponieważ mam nadzieję, że klub pracuję nad jego odejściem. Jest to powodem jego boiskowej absencji. Zobaczymy co się stanie - powiedział Zidane.

 

Dodatkowo dosyć brutalnie podkreślił, że zależy mu na tym by stało się to jak najszybciej.

 

- Jeśli jego odejście nastąpi jutro, to będzie najlepsze zarówno dla nas wszystkich, jak i dla niego. Klub prowadzi rozmowy dotyczące jego boiskowej przyszłości, taka jest aktualna sytuacja. To nic personalnego. Przychodzi czas, kiedy takie rzeczy się dzieją. To musi zostać zrobione. Osobiście nie mam nic do Garetha. Podejmuję decyzję i potrzebujemy zmiany. Zobaczymy co się stanie, to nic personalnego - zaznaczył Francuz.

 

Zidane jest jednym z najwybitniejszych piłkarzy przełomu XX i XXI wieku. Każdemu kibicowi "Królewskich" kojarzy się ze złotymi czasami Realu i ogromnym sukcesem, a przede wszystkim z piłkarzem godnym umieszczenia w TOP5 wszech czasów klubu ze stolicy Hiszpanii. Jest uwielbiany, w przeciwieństwie do Bale'a, który jest postacią nielubianą w Madrycie.

 

Statystyki są jednak absurdalnie zaskakujące. Porównując ich obu, możemy dojść do wniosku, że Walijczyk jest piłkarzem równym Zidane'owi, a nawet lepszym od francuskiej legendy, jeśli chodzi o piłkę klubową i reprezentowanie Realu.

 

Zidane w 227 meczach dla Królewskich strzelił 49 goli, zanotował 66 asyst i zdobył 6 trofeów. Bale natomiast rozgrywając cztery mecze więcej (231), zdobył 102 gole, 65 asyst i 14 trofeów, czyli aż o 8 więcej od piłkarskiego idola jego pokolenia.

 

Walijczyk jest drugim odchodzącym członkiem słynnego trio B-B-C (Bale-Benzema-Cristiano). Ostatnim bastionem przechodzącej do historii trójcy jest rodak i ulubieniec Zidane'a - Karim Benzema.


Sezon 2019/2020 będzie odpowiedzią, czy decyzja podjęta przez Francuza była słuszna i uzasadniona, czy też wybrał niewłaściwą śrubkę do wymiany w celu naprawy mechanizmu bardzo skomplikowanego, jakim jest najbardziej utytułowany klub w europejskiej piłce.