Wydawało się, że temat mistrza świata 2018 w Madrycie jest już zamknięty. Nic z tych rzeczy! Jak się okazuje, "Rojiblancos" nie są do końca zadowoleni ze sposobu przeprowadzenia transakcji. Według nich "Barca" dogadała się z Griezmannem jeszcze przed 1 lipca, kiedy kwota odstępnego wynosiła 200 milionów euro. Po tej dacie - suma zmalała do 120 milionów i takie też pieniądze Katalończycy przelali na konto sterników Atletico.

 

To według nich jednak o 80 milionów za mało - stąd prośba o interwencje organów RFEF i LaLiga. Obie instytucje przychyliły się do odwołania i przystąpiły do otwarcia postępowania przeciwko "Dumy Katalonii".

 

Atlético utrzymuje, że mistrzowie Hiszpanii złamali prawo pertraktując z piłkarzem przed ustalonym terminem. - Mamy na to dowody - stwierdził prezes z Wanda Metropolitano, Enrique Cerezo.

 

Prezes LaLiga Tebas przyznał, że transfer Griezmanna na południe kraju może zostać unieważniony. Taki wariant wydaje się jednak skomplikowany i mało prawdopodobny - Na razie wiem tylko, że ten konflikt nie zakończy się w najbliższych dniach. Sprawa potrwa sporo czasu - przyznał.

 

Francuski napastnik zdołał już zadebiutować w nowych barwach. Zagrał 45 minut w przegranym przez Barcelonę 1:2 meczu z londyńską Chelsea.