Biliński: Nie przyjechaliśmy do Gliwic tylko się bronić

Piłka nożna

- Myślę, że zagraliśmy ciekawy mecz. Nie można powiedzieć, że przyjechaliśmy do Gliwic tylko się bronić - stwierdził napastnik Riga FC Kamil Biliński po spotkaniu z Piastem Gliwice (2:3) w ramach eliminacji Ligi Europy. Rewanż odbędzie się za tydzień na Łotwie.

Polski napastnik zdradził, że przed spotkaniem on i koledzy liczyli na strzelenie co najmniej jednego gola w Gliwicach. Ostatecznie, głównie za sprawą defensorów Piasta, udało im się dwukrotnie pokonać Frantiska Placha.

 

- Zakładaliśmy sobie, żeby strzelić co najmniej jedną bramkę. Udało się dwie, więc jest to pozytyw. Co prawda straciliśmy trzy, ale za tydzień czeka nas w Rydze fajne spotkanie - powiedział.

 

Przed meczem dużo mówiło się o tym, że mistrzowie Łotwy głównie skupiają się na skutecznej grze w defensywie.

 

- Myślę, że zagraliśmy ciekawy mecz. Nie można powiedzieć, że przyjechaliśmy do Gliwic tylko się bronić. Piast pomógł nam w strzeleniu dwóch bramek i dzięki temu nie jesteśmy na straconej pozycji - dodał.

 

Biliński rozpoczął mecz na ławce rezerwowych i pojawił się na boisku na ostatnie kilka minut.

 

- Trener stosuje rotacje. Co mecz szkoleniowiec ma do dyspozycji 29 zawodników. Nie było wiadomo, kto zagra z Piastem. Roman Debelko wyszedł w pierwszym składzie, strzelił gola i to jest super. W lidze wygląda to dobrze, ale chcemy jeszcze namieszać w pucharach. Przed nami kolejne 90 minut - zakończył były napastnik Wisły Płock.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI EUROPY

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym PolsaciePlusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

BS, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze