Przed obecnym sezonem Stokowiec zadbał przede wszystkim o defensywę, która ma być wielką siłą Lechii. W pierwszym meczu PKO Ekstraklasy nie udało się jej pokonać piłkarzom ŁKS-u, ale w czwartek gdańszczan czeka dużo poważniejsza próba. Nie dość, że w meczu u siebie strata gola może kosztować bardzo dużo, to trzeba jeszcze bramki zdobywać. A z tym gracze Lechii mieli i być może wciąż mają problem. Bramkarza ligowego beniaminka nie udało się przecież pokonać. 

 

Stokowiec zapewniał, że latem popracuje nad zmianą nudnego stylu gry swojej drużyny, zdają się to potwierdzać ruchy kadrowe w gdańskim klubie. Lechia nie osłabiał się nowym sezonem, pozyskanie Macieja Gajosa i Żarko Udovicica czy powroty, Mario Malocy oraz Sławomira Peszki są obiecujące. Do zdrowia wrócił Rafał Wolski, to też poważne wzmocnienie. Między innymi dlatego trener z optymizmem może patrzeć na starcie z duńskim rywalem.

 

- Nie czujemy się Kopciuszkiem, który prosi o najniższy wymiar kary. To dla nas wielkie wyzwanie, ale liczymy na sukces - przyznał przed czwartkowym meczem Stokowiec. - To dla nas nagroda i wielkie wyróżnienie, ale także duże wyzwanie. Lechia dosyć długo czekała na takie wydarzenie jak rozgrywki pucharowe, ale przez 1,5 roku zapracowaliśmy na to, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym jesteśmy i nie możemy doczekać się tego meczu. Można powiedzieć, że potyczka z Broendby będzie weryfikacją naszej pracy na tle solidnej europejskiej drużyny i sam jestem ciekaw jak wypadnie – dodał.

 

Stokowiec komplementował rywali i pochwalił się sporą wiedzą na ich temat.

 

- To bardzo mocna ekipa, dobrze zorganizowana, silna fizycznie i stabilna w każdej formacji. W jej szeregach trudno znaleźć zawodnika, który schodzi poniżej pewnego poziomu. Ma dużo jakości na skrzydłach, a także w środku pola. Kilku zawodników posiada ponad przeciętne umiejętności, ale siła Broendby tkwi w kolektywie, a słowo klucz to solidność. Duńczycy, chociaż w tym zespole nie ma za wielu piłkarzy z tego kraju, a dominuje międzynarodowe towarzystwo, grają bardzo intensywnie i dynamicznie, stosują wysoki pressing, ale jesteśmy na to gotowi – zapewnił.

 

Poważnym wyzwaniem dla obrony Lechii będzie spotkanie z Kamilem Wilczkiem. W pierwszej rundzie eliminacji LE duńska drużyna była lepsza od Interu Turku, a w pierwszym spotkaniu, wygranym 4:1, Polak zdobył dwie bramki. Gdy grał jeszcze w polskiej Ekstraklasie, strzelił 38 goli, ale tylko jedną Lechii. Było to 7 grudnia 2014 roku w przegranym przez Piasta Gliwice meczu w Gdańsku 1:3.

 

- Przeciwko Lechii rozegrałem dziewięć spotkań. Wszystkie były emocjonujące, nie brakowało w nich goli i dramaturgii. Wierzę, że w czwartek będzie podobnie z tym zastrzeżeniem, że mecz zakończy się naszym zwycięstwem. Mam nadzieję, że nasza potyczka dostarczy kibicom wielu emocji, bo przecież przychodzą oni na stadion zobaczyć dobre widowisko. Odkąd wyjechałem z kraju nie miałem okazji grać przeciwko rodzimej drużynie i na pewno miło było wrócić do Polski. Nie jestem jednak w Gdańsku po to, aby być miły i się uśmiechać. Przyjechaliśmy, aby odnieść zwycięstwo i to jest najistotniejsze  – stwierdził napastnik.

 

Gospodarze nie mają większych problemów kadrowych. Z powodu kontuzji kolana nie może jedynie wystąpić napastnik Jakub Arak. W czwartek może natomiast zagrać serbski boczny pomocnik Żarko Udovicic, który za otrzymaną w inauguracyjnej ligowej konfrontacji w Łodzi z ŁKS czerwoną kartkę został zdyskwalifikowany na cztery mecze ekstraklasy.

 

Relacja i wynik na żywo meczu Lechia Gdańsk - Broendby Kopenhaga od godziny 19.00 na Polsatsport.pl

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI EUROPY

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2019/2020 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym PolsaciePlusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.